stat4u
środa, 14 kwietnia 2010
Szczecin, Poznań, Zielona Góra

szNajpierw był Szczecin i spotkanie o Zadrze w piwnicy Teatru Kana. W przeddzień tego spotkania redakcji nie udało się dostać biletów na „Utwór o matce i ojczyźnie” Bożeny Umińskiej, który grano po Wielkanocy na scenie Malarni w szczecińskim Teatrze Współczesnym. W Malarni jest tylko 60 krzeseł, więc trzeba było obejść się smakiem. Bilety były, owszem, ale akurat na ten dzień i godzinę, kiedy miało się zacząć spotkanie z Zadrą – a przecież nie wypadało wywiesić w piwnicy Kany kartki „z powodu wizyty w teatrze redakcja pozdrawia i do następnego razu”. Tak więc zadrzane spotkanie i spektakl „Utwór…” odbywały się tego wieczoru jednocześnie. Między szczecińskimi Wałami Chrobrego a Teatrem Kana wiały silne feministyczne wiatry :-) (Przy okazji polecam blog Ingi Iwasiów na stronie www.ingaiwasiow.pl, na którym jest wpis m.in. o szczecińskim spotkaniu z Zadrą.)

poW poznańskiej ksiegarni Bookarest było jak w 22. wieku: szkło, światło, biel, nowoczesność w domu i zagrodzie, szare fotele – kosmos po prostu. Spotkanie trwało i trwało, podobnie pytania o Zadrę i odpowiedzi na nie, Stary Browar zabrał się już do zamykania swoich wrót, klienci i klientki dawno już zjedli na kolację ostatnie pyry i zakopali się w swoich domach pod puchowymi kołdrami, a grupa feministek i feministów wciąż jeszcze gadała, gadała i gadała. Z braku dopływu świeżego powietrza i z obawy przed zemdleniem jakoś w końcu udało się spotkanie zakończyć – w przeciwnym razie siedzielibyśmy tam wszyscy jeszcze dzisiaj :-)

ziZielona Góra jest miastem przyjaźnie nastawionym do przyjezdnych, co widać było od razu na parkingu w centrum miasta: „pszpanią, pani nie kupuje biletu, po szesnastej jest za darmo, no nie?” – taka pomocną wskazówką przywitała Zadrę grupa młodych miejscowych meneli, ratując redakcję przed stratą ładnych kilku złotych. (Dziękujemy!) Spotkanie o Zadrze w galerii o swojskiej nazwie „U Jadźki” przerodziło się w bardzo ciekawą i ożywioną rozmowę o feminizmie w Polsce, o byciu feministką, o radzeniu sobie z uprzedzeniami wobec feministek.

A na drugi dzień rano na ekranie telewizora, który wisiał na ścianie w hotelowej recepcji, pojawił się pasek ze słowami „katastrofa prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem”. Razem z recepcjonistką żartowałyśmy z telewizji, że taka niekonkretna i że ciekawe z jakiego to kraju ten samolot, bo przecież prezydentów jest wielu, mniej więcej tylu ile jest krajów na świecie. Nie przyszło nam do głowy, że może chodzić o lecący do Katynia samolot z prezydentem i jego żoną, pełen posłów i posłanek. Jakoś tak jest, że świadomie czy podświadomie odsuwamy od siebie najgorszą wersję wydarzeń.

14:07, pismozadra , spotkania
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 marca 2010
Zadra w Szczecinie

szKraków to piękne miasto, Rzym też, Paryż też ma parę plusów, ale Szczecin to już zdecydowanie nie wypadł sroce spod ogona. Miasto to ma kilka placów, od których ulice odchodzą promieniście jak aureola, jest w nim mnóstwo zieleni i szerokie ulice, Zamek Książąt Pomorskich wygląda z daleka jak tort z zakrętasami z bitej śmietany. Te oraz inne powody skłoniły redakcję Zadry do przejechania się kilka kilometrów(dokładnie trochę ponad 600)  do Szczecina i spotkania się ze szczecińskimi czytelni/cz/kami na poniemieckim, prapiastowskim ;-) gruncie. Na spotkanie z Zadrą, którą będzie reprezentować jej redaktorka naczelna Beata Kozak, zapraszamy 7 kwietnia w środę w Piwnicy Teatru Kana przy Placu Piotra i Pawła 4/5, o godzinie 19. Jego temat to „Dobra prasa feministek”, a spotkanie poprowadzi współpracowniczka Zadry, dr hab. Agata Zawiszewska. Do rozmowy o feministycznej i genderowej publicystyce i o znaczeniu pisania i publikowania feministycznych tekstów zapraszamy wszystkich, którzy interesują się feminizmem i gender – studentki i studentów Koła Naukowego Gender, czytelniczki i czytelników Zadry, autorów i autorki zadrzanych tekstów.

Spotkanie z Zadrą będzie jednym ze spotkań w ramach Festiwalu Zadry, który wspiera finansowo Global Fund for Women. Kolejne zadrzane spotkanie odbędzie się  na 90% w Poznaniu. Niedługo damy znać, co i jak.

14:45, pismozadra , spotkania
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 lutego 2010
I po balu, panno lalu

7 Lutego Dniem Wchodzenia na Blog Zadry? Statystyki bloga zdradzają kilkunastokrotny wzrost odwiedzin na zadrzanym blogu. Redakcja przeleciała się przez wyszukiwarki i zastosowała znane sobie sprytne sposoby dowiedzenia się, kto zacz, skąd zacz i przede wszystkim dlaczego zacz – niestety, bezskutecznie. Może Barack Obama w przemówieniu na temat śniegu, który zasypał Waszyngton, przez roztargnienie podał adres zadrzanego bloga? A może nasz adres znalazł się na startowej stronie chińskiego Googla? Nadal więc nie wiemy, ki diabeł, ale cieszymy się i pozdrawiamy :-)

akaJednakowoż nie o tym chciałyśmy się rozwodzić. Rozwieść chcemy się głównie o tym, że wraz z ostatnim dniem stycznia skończył się  w Krakowie Festiwal Zadry. Kilka zdjęć z Festiwalu wisi już na zadrzanej stronie na Facebooku, tu prezentujemy te zdjęcia, których na Facebooku nie ma. Festiwalowy tydzień przypadł (jak raz! akuratnie!) w największe mrozy, jakich najstarsze krakowianki nie pamiętają (patrz zrobione na jednej z ulic zdjęcie z koksownikiem, w którym żarzy się bezpłatny żar), ale mimo to w pierwszy festiwalowy dzień świetnie się w gościnnym Chederze bawiliśmy przy Zadroczytaniu.

koWraz z odczytywanymi utworami mniej lub bardziej literackimi napięcie rosło, rosło i rosło, aż wybuchło w postaci frenetycznych oklasków, kiedy Marcin Wilk przeczytał fragment swojej powieści. W której oczywiście występuje Zadra, a także Staśka i Kryśka. Od tego czasu po ulicach Krakowa zamiast „o rany” lub „ło Jezu kochany” niesie się zaczerpnięte z wilkowej powieści „ja pierdziu, ja pierdziu” (koniecznie z akcentem na ostatnią sylabę). Jak to się mówi, śmiechu było co niemiara. We wtorek z kolei, przy równie głośno trzaskającym mrozie, gdy z braku prądu wsie na północ od Krakowa pogrążąły się smętnie w ciemnościach, w ciepło rozświetlonym Chederze zabrzmiała opowieść o kobiecym jęzku jidysz, a w środę tematem dysput i werbalnych bojów stały się gender studies, ich realia i przyszłość.

radW powietrzu fruwały argumenty i przykłady z Poznania, Krakowa i Katowic (patrz zdjęcie z czterema dyskutantkami), a po zmianie lokalu w pobliskich Les Couleurs uzgadniałyśmy do późnych godzin nocnych, czy zajęcia o antysemityzmie mieszczą się w formule feminist studies. Kto sądzi, że po czwartkowej projekcji filmu Sary Diehl „Abortion Democracy: RPA and Poland” dyskusja toczyła się właśnie o aborcji i demokracji, tkwi w błędzie głęboko po same uszy. Rozmawiałyśmy bowiem nie tylko o tym, co zostało pokazane na filmie, ale także o Spinozie, racjonalizmie i wierze. Pod koniec tygodnia upał, czyli mróz, jakby zelżał, i po ciekawym wieczorze z filmami polskich reżyserek (patrz zdjęcie widowni od tyłu, na pierwszym planie płowa fryzura jednej z uczestniczek spotkania) swoje uroki roztoczył przed nami weekend: w sobotę tłumnie stawiono się na spotkanie z Ingą Iwasiów, a w niedzielę z Bernadettą Darską.

berSpotkania z Ingą Iwasiów i z Bernadettą Darską różniły się pewnym drobnym szczegółem: podczas gdy po spotkaniu do Ingi Iwasiów ustawiła się grupka osób pragnących porozmawiać z nią na osobności, pytania kierowane do Bernadetty Darskiej w czasie spotkania nie chciały się skończyć, a i prowadząca spotkanie, kreśląca niniejszym te słowa drżącą ręką, pozostała z co najmniej kilkoma zanotowanymi na kartce, nieporuszonymi kwestiami, niepocieszona z tego tytułu, lecz i kontenta, że publiczność tak świetnie sobie radziła.

 

in

Festiwal należy już do przeszłości, ja tam byłam, miód i wino piłam, teraz jest koniec i bomba, a kto nie był na Festiwalu ten trąba. Lecz oto bieży już anielica pocieszenia: w ramach tzw. imprez okołomanifowych, w marcu, który zbliża się wielkimi krokami, wasze ulubione feministyczne pismo zaprosi was dla odmiany na ciekawe warsztaty. Tylko nikomu nie mówcie, bo to jeszcze tajemnica.

16:03, pismozadra , spotkania
Link Komentarze (2) »
środa, 20 stycznia 2010
Festiwal Zadry w Krakowie

plaOd najbliższego poniedziałku 25 stycznia do niedzieli 31 stycznia przez cały tydzień będzie trwał w Krakowie Festiwal Zadry, zorganizowany z okazji 10-lecia pisma. Codziennie będzie się coś działo. Spośród wszystkich imprez festiwalowych sześć odbędzie się w Cafe Cheder na Kazimierzu, przy ulicy Józefa 36, a jedna – pokaz filmu „Aborcja i demokracja: Polska i RPA” oraz dyskusja po filmie – w lokalu TIK-u przy Krakowskiej 19, z redakcją Zadry za ścianą. Wstęp na wszystkie imprezy jest oczywiście wolny, a za wsparcie finansowe Festiwalu dziękujemy Global Fund for Women. Zapraszamy serdecznie do udziału w Festiwalu!

 

 

 

 

PROGRAM  FESTIWALU

25-31 stycznia 2010, Kraków

25 stycznia, poniedziałek, godz. 19, Cheder, ul Józefa 36

Spotkanie wokół najnowszej Zadry i Zadroczytanie

W spotkaniu wokół najnowszego, jubileuszowego numeru pisma razem z redakcją udział wezmą także autorki/autorzy Zadry – m.in. Bożena Jawień, Monika Mostowik, Sławomira Walczewska, Anna Marchewka, Monika Świerkosz, Marcin Wilk.

Smakowitym dodatkiem do prezentacji jubileuszowej Zadry będzie Zadroczytanie – czytanie na głos najciekawszych tekstów z dotychczasowych numerów pisma, a także tekstów napisanych specjalnie na Festiwal Zadry. Słuchać i czytać każda/y może – zapraszamy do napisania i przeczytania niedługich tekstów na dowolny feministyczny temat.

Po Zadroczytaniu zapraszamy na lampkę gruzińskiego wina, czyli toast za kolejne 10 lat Zadry i za jej wierne czytelniczki/ów i autorki/ów.

 

26 stycznia, wtorek, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36

Jidysz -  ginący język kobiet?

Egzaminy do Studium Kultury i Języków Żydowskich we Wrocławiu: większość kandydujących wybiera hebrajski jako język, którego chcą się uczyć – język Biblii i współczesnego Izraela. Tylko mała grupka decyduje się na jidysz – język, który dziś UNESCO zalicza do języków ginących, a którym przed wojną mówiła co trzecia osoba w Warszawie i co piąta w Nowym Jorku. Na pytanie „dlaczego jidysz?” coraz częściej pada odpowiedź: „bo interesuje mnie historia kobiet i feminizm”. Budzi to nadzieję, że nurt genderowy w studiach żydowskich, obecny niemal we wszystkich liczących się ośrodkach badawczych na świecie, zacznie się też rozwijać w Polsce i przyczyni się do ocalenia kobiecego dziedzictwa języka jidysz.

O kobiecości języka jidysz opowie dr Joanna Lisek z Zakładu Studiów Żydowskich Uniwersytetu Wrocławskiego.

 

27 stycznia, środa, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36

Czy polski feminizm = akademia?

Czy druga fala polskiego feminizmu z przełomu lat 80. i 90. wypłynęła z uniwersyteckich seminariów? Czy feminizm zawsze jest i będzie w Polsce związany z akademią? Co to jest feminizm akademicki i jakich feminizmów potrzebujemy? Czy studentki/studenci gender studies chodzą na manify czy tylko na f/seminaria? Czy bez genderu nie ma poweru?

W panelu dyskusyjnym wezmą udział: socjolożka dr Beata Kowalska (Uniwersytet Jagielloński), polonistka dr Magdalena Piekara (Uniwersytet Śląski) i literaturoznawczyni dr Agnieszka Gajewska (UAM w Poznaniu).

 

28 stycznia, czwartek, godz. 19, TIK, ul. Krakowska 19

Film "Aborcja i demokracja: Polska i RPA"

Zapraszamy na pokaz filmu dokumentalnego niemieckiej reżyserki Sary Diehl „Abortion Democracy: Poland/ South Africa” (2008). Film opowiada o różnicach między dostępem do legalnej aborcji w Polsce i w RPA: w Polsce prawo aborcyjne jest surowe, ale ogłoszenia oferujące nielegalną aborcję można znaleźć w każdej gazecie. W RPA mimo liberalnego prawa aborcyjnego kobiety mają problem z dostępem do legalnego zabiegu.

W dyskusji po filmie wezmą udział dr Bożena Jawień i Anna Lipowska-Teutsch.

 

29 stycznia, piątek, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36

Nie tylko Matki Polki czyli kobiecość w polskim kinie współczesnym

Filmoznawczyni z Instytutu Sztuk Audiowizualnych UJ i kierowniczka podyplomowych studiów gender studies dr hab. Małgorzata Radkiewicz opowie o sposobach przedstawiania kobiecości przez polskie reżyserki i zaprezentuje fragmenty omawianych filmów (m.in. w reżyserii Magdaleny Łazarkiewicz i Małgorzaty Szumowskiej).

 

30 stycznia, sobota, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36

Smak literatury, dotyk feminizmu

Zapraszamy na spotkanie z Ingą Iwasiów, feministyczną krytyczką literacką i pisarką, profesorką Uniwersytetu Szczecińskiego, autorką m.in. książek: Smaki i dotyki, Rewindykacje. Kobieta czytająca dzisiaj, Gender dla średnio zaawansowanych,  a także powieści Bambino, która znalazła się wśród siedmiu książek nominowanych do literackiej nagrody NIKE.

Spotkanie  poprowadzi redaktorka naczelna Zadry, Beata Kozak

 

31 stycznia, niedziela, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36

Dobra prasa feministek

Zapraszamy na spotkanie z Bernadettą Darską, redaktorką naczelną olsztyńskiego kwartalnika literackiego „Portret”, autorką Czasu fem i Głosów kobiet. W książkach tych autorka obszernie i zajmująco prezentuje i analizuje polskie pisma feministyczne powstałe po roku 1989, a wśród nich jedyne istniejące do dzisiaj i obchodzące swoje 10-lecie. Imię jego – Zadra :-)

Spotkanie poprowadzi redaktorka naczelna Zadry, Beata Kozak.

Wstęp na wszystkie spotkania jest wolny jak ptak :-)

19:18, pismozadra , spotkania
Link Komentarze (2) »
wtorek, 22 grudnia 2009
Jak język nami mówi

Dyskusja po pokazie filmu „Podziemne państwo kobiet” pokazała „kilka rzeczy co nienowe”. Nienowe jest to, że na feministyczny film o aborcji przychodzą osoby, którym trudno jest ze sobą dyskutować, bo raczej się w wielu sprawach ze sobą zgadzają. Nienowa jest też trudność z wystawieniem nosa poza własne podwórko, czyli poza duże miasto (Warszawa), w którego szarych blokach obskurni ginekolodzy robią aborcje młodym dziewczynom. Dyskutanci i dyskutantki doceniali odwagę dziewczyn, które opowiadały w filmie o swoich aborcjach (reżyserki pokazywały tylko fragmenty ich twarzy). Wszyscy chyba zgadzali się co do tego, że zabrakło w filmie relacji kobiet/dziewczyn z niewielkiego miasta czy miasteczka, nie mówiąc już o wsi. W pewnym miasteczku piękny samochód miejscowego ginekologa ozdobił któregoś razu wydrapany gwoździem napis: „Nie drzyj tak z tych babów, ch…ju”. Co nam to mówi? Że aborcje na polskiej prowincji są drogie i że to wcale ale to wcale nie podoba się „sprawcom ciąż”. Analizując dalej przekaz wydrapany gwoździem, można zauważyć niepokojące obarczanie kobiet („babów) kosztami aborcji. Czyżby na prowincji kobiety były jedynymi odpowiedzialnymi za swoje ciąże i za aborcje?

Jedynymi osobami w filmie „Podziemne państwo kobiet”, które mówiły o aborcji otwartym tekstem, wprost, bez używania pokrętnego języka a la pro-life, były feministki Wanda Nowicka z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Ewa Dąbrowska-Szulc z Pro Feminy i kobieta określona na filmie jako Teresa. No i oczywiście występująca także w filmie Rebecca Gomperts z załogi statku "Langenort". Było to jak ożywczy powiew. Nie mówiły o „dokonaniu” lub „przeprowadzeniu” aborcji, za to określały ją wprost: „usunąć” lub „przerwać ciążę”. Mimo że od wielu lat mówi się o przegranej przez feministki bitwie o język, którym określa się aborcję (cywilizacja życia kontra cywilizacja śmierci, życie nienarodzone/poczęte kontra zarodek, dziecko kontra płód), dziewczyny opowiadające o swoich aborcjach i związanych z nimi przejściach używają bezrefleksyjnie języka, który symbolicznie spycha je do podziemia. Takiego języka używało też wiele spośród rozmawiających o tym w Młynku osób. Trudno o lepszy przykład na to, jak język mówi nami – a nie my językiem.

18:59, pismozadra , spotkania
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 grudnia 2009
Dyskusja o filmie "Podziemne państwo kobiet"

pod16 grudnia w środę redakcja Zadry weźmie udział w dyskusji po pokazie filmu "Podziemne państwo kobiet" Anny Zdrojewskiej i Claudii Snochowskiej-Gonzalez. Oprócz nas dyskutować będzie także Anna Saraniecka (pisze teksty do piosenek Renaty Przemyk) i dr Tomasz Sikora. Spotkanie organizuje krakowski klub Krytyki Politycznej. Miejsce to kultowa w wielu kręgach kawiarnia Młynek przy Placu Wolnica 7. Po spotkaniu  stosowna relacja znajdzie się, oczywiście,  na blogu Zadry. Zapraszamy, wstęp wolny. (Mamy nadzieję, że nie będą palić. W Młynku mają fajne wegetariańskie jedzenie, ale publiczne spotkania odbywają się w sali dla palących, więc wychodzi się z nich jako wędzony baleron bądź podpalany boczek.)

10:58, pismozadra , spotkania
Link Komentarze (2) »
wtorek, 01 grudnia 2009
Po Słubicach

droNa Akademicki Kongres Feministyczny w Słubicach wyruszyły z Krakowa dwa samochody, w każdym po pięć osób. Jeden biały, drugi granatowy, gdyby ktoś pytał o motoryzacyjną specyfikację aut. Żeglowały przez Śląsk, Opolszczyznę i Wrocławszczyznę, aż dotarły do przygranicznej Olszyny, gdzie zawartość samochodów, w liczbie 10 osób, spożyła przygraniczny obiad typu palce lizać. To jedno z wielu odkryć, jakie można było poczynić w czasie podróży do Słubic: że jedzenie w przydrożnych, przyautostradowych zajazdach, przyrządzane głównie z myślą o panach tirowcach, po prostu rządzi. Jeśli ktoś sądzi, że trudno delektować się zwykłym drobiowym filetem albo sałatką z czerwonej kapusty, niech pofatyguje się do Olszyny albo do malutkiego Baru Wrocław pod Bielanami Wrocławskimi. Niebo w gębie. Innym estetycznym przeżyciem było nomen omen błękitne niebo usiane białymi obłoczkami, które rozciągało się nad płaskimi równinami Dolnego Śląska. W Krakowie jakoś trudno takie śliczne niebko przyuważyć.

Pierwsza dekonstrukcja dyskursu hegemonialnego, że tak zacznę z grubej derridy, nastąpiła już w czasie inauguracyjnej przemowy, gdy odpowiednia instancja (odpowiedni instanc?) oblewała uczestniczki i –ków Kongresu miodem pt. „Szanujemy nasze panie, co widać po tym, że dużo ich u nas pracuje”. „A kto jest ich szefem?”, zakrzyknęła nietaktownie z audytorium jedna z drugą feministka. Głupie pytanie, ich szefem był oczywiście przemawiający dyskurs.

gimNa spotkanie z „Zadrą” zaprosiłyśmy na piątkowy wieczór. Po całym dniu referatów i dyskusji kongresowiczki i kongresowicze przybyli tłumnie po porcję feministycznej historii (10 lat „Zadry”) i rozrywki (Matka Bolka chociażby oraz gruzińskie wino i krakowskie bajgle). Naprzeciwko publiczności siedziały autorki zadrzanych tekstów, piszące do „Zadry” w ciągu ostatnich 2-3 lat. Agnieszka Gajewska (na zdjęciu we dwójkę z Lucyną Marzec) opowiedziała, jak lata temu nawiązała kontakt z redakcją „Zadry”, a potem posypały się kombatanckie historie wspomnieniowe, pełne zaskakujących, teraz dopiero odkrywanych tajemnic i wyznań.

Ola Banot (na zdjęciu nalewa sobie wodę do szklanki, po jej prawej stronie siedzi Beata Kowalska i Monika Świerkosz) zdradziła, że właśnie w „Zadrze” opublikowała swój pierwszy publicystyczny tekst, a osobiście poznałyśmy się przy okazji 3-letniego szkolenia trenerek WenDo, które eFKa rozpoczęła w zamierzchłym roku 2001. Monika Świerkosz, Agnieszka Mrozik i Bernadetta Darska to te trzy osoby, które na zdjęciu szukają szczęścia w torbie Agnieszki.

Beata Kowalska mówi o styku feministycznej teorii i praktyki, patrząc w dal znad dzbanka z wodą. To bardzo praktyczna postawa: mieć na oku dalekosiężne cele, nie oddalając się za bardzo od źródła, czyli meritum i esencji. Bożena Chołuj dostała w prezencie od redakcji dla genderowej biblioteki w Słubicach całkowicie kompletny komplet „Zadr”, od numeru najpierwszejszego aż do najnowszego, i brawurowo zademonstrowała swoją siłę, a wręcz krzepę, stojąc z tym 10-letnim ciężarem w objęciach i przemawiając bez najmniejszej zadyszki.

torA potem rozpoczęły się tzw. kuluary, czyli konwersacyjne hulanki z gruzińskim winem i bajglami. Jak zwykle przy takich spotkaniach, umawiamy się na kolejne spotkania, przyjazdy, wpadnięcia do Torunia w drodze do Olsztyna, do Wrocławia w drodze do Poznania, i na napisanie absolutnie koniecznych tekstów. Podczas kiedy redakcja była uroczo nagabywana o autografy na świeżutkiej „Zadrze” i wikłana w równie urocze rozmowy i plany na przyszłość, autorki wzięły sprawy we własne autorskie ręce i zajęły się żwawo sprzedażą „Zadr” – „komu, komu, bo idę do domu”. W ten sposób bagażnik jednego z dwóch krakowskich samochodów w drodze powrotnej ze Słubic odetchnął z ulgą, a Empik stracił wysoką marżę, którą nakłada na każdy egzemplarz sprzedawanego u siebie pisma. Biedny Empik, jakże nam przykro ;-)

Próbowałyśmy obliczyć procentowy udział teraźniejszych i niegdysiejszych autorek „Zadry” wśród uczestniczek i –ków Kongresu. Wyszło nam 20 procent, może nawet trochę więcej. Ale nie w ilości siła, lecz w jakości, i mam tu na myśli coś lepszego nawet niż gruzińskie wino.

20:21, pismozadra , spotkania
Link Dodaj komentarz »