stat4u
środa, 24 lutego 2010
Warsztaty w marcu

Nie chodzi oczywiście o warsztaty stolarskie ani samochodowe, chociaż może i na nie przyjdzie kiedyś pora. Każda prawdziwa kobieta marzy przecież skrycie o tym, żeby móc sobie kiedyś samodzielnie wymienić szczęki hamulcowe, przyheblować coś albo ociosać wedle własnego uznania. Na razie jednak zapraszamy na warsztaty jeszcze nie tak bardzo rękodzielnicze: pierwszy to warsztat psychologiczno-biograficzny, a drugi  - krytycznego pisania.

 

Przeskoczyłam mur
Warsztat o transformacji


polTrzydzieści lat temu zaczęła się w Polsce transformacja ustrojowa. Jej symbolem jest Lech Wałęsa, przeskakujący przez mur strajkującej stoczni. Przemiany, które wówczas się rozpoczęły, miały swoje dobre i złe strony. W trakcie naszego warsztatu zajmiemy się tym, co się udało i co nas wzmocniło. Warsztat połączy trening asertywności i poznawanie najnowszej historii poprzez biografie uczestniczek warsztatu. Pomoże uczestniczkom rozpoznać ich własną siłę i zdolność do przeskakiwania różnych symbolicznych murów, pokonywania przeszkód, przeciwstawiania się stereotypom, dyskryminacji i marginalizacji. Pokaże, jak można przeskakiwać mury zarówno w znaczeniu społecznym, jak i osobistym.

Warsztat poprowadzą dr Sławomira Walczewska i psycholożka Katarzyna Starowicz

Termin: 13-14 marca 2010
Miejsce: eFKa, Kraków, ul. Krakowska 19
Zgłoszenia (do 10 marca): zadra@efka.org.pl lub telefonicznie: 782 45 42 38


Kij w szprychy seksizmu
Warsztat krytycznego pisania


verCzytasz prasę, oglądasz telewizję, słuchasz radia, widzisz reklamy na billboardach i ciągle natykasz się na seksizm, dyskryminację kobiet, sprzedawanie towarów przy pomocy kobiecego ciała. Jeśli masz dosyć irytacji, bezsilności i chciałabyś nauczyć się skutecznego reagowania na seksizm w sferze publicznej – naucz się wkładać skutecznie kij w szprychy seksizmu.

Zapraszamy na warsztat krytycznego, interwencyjnego pisania, w czasie którego poznamy, poćwiczymy i zastosujemy m.in. takie formy interwencji, jak listy do redakcji, akcje protestacyjne, najnowsze formy nacisku, protestu i wyrażania opinii.

Warsztat poprowadzi Beata Kozak, redaktorka naczelna Zadry.

Termin: 20-21 marca 2010
Miejsce: eFKa, Kraków, ul. Krakowska 19
Zgłoszenia (do 18 marca) – zadra@efka.org.pl lub telefonicznie: 782 45 42 38

Opłata za udział w warsztacie "Przeskoczylam mur" wynosi 60 zł (studentki i osoby niezatrudnione 30 zl), a w warsztacie krytycznego pisania - 40 zł (studentki i osoby niezatrudnione 20 zł).
Warsztaty są dotowane przez Global Fund for Women.

niedziela, 14 lutego 2010
Świętego Walniętego

seZ Walentynkami jako ze świętem zakochanych kojarzona jest oczywiście kobieta, mimo że powinno się z nimi kojarzyć raczej komercję i handel, którego patronem jest Merkury. Oficjalnie jest za to święto odpowiedzialny niejaki św. Walenty, wymyślony chyba na wydziale zarządzania zyskiem którejś z akademii ekonomicznych świata tego. Walentyna Tierieszkowa, radziecka kosmonautka, raczej nie miała z tym nic wspólnego, a innej Walentyny nie znamy. W centrum tego sztucznego święta znajduje się serce, więc jedna z fanek Zadry zaproponowała, żeby przekształcić ten dzień w święto międzyludzkiej życzliwości (patrz strona Zadry na Facebooku). Można by też zwrócić w ten dzień uwagę na zagadnienia kardiologiczne, prowadzić akcje bezpłatnych badań serca i informowania o profilaktyce chorób wieńcowych (że jak nie zadbasz o serce, to rodzina będzie miała wydatek na wieniec). Możliwości jest wiele, ale lobby kwiaciarsko-maskotkowe protestowałoby zapewne, że też musi z czegoś żyć, a 14 lutego to dla nich tłusty kąsek.

Tak czy inaczej, redakcja Zadry przyciska wszystkie osoby czytające Zadrę do swego redakcyjnego serca i życzy wam dużo miłości.

poniedziałek, 08 lutego 2010
I po balu, panno lalu

7 Lutego Dniem Wchodzenia na Blog Zadry? Statystyki bloga zdradzają kilkunastokrotny wzrost odwiedzin na zadrzanym blogu. Redakcja przeleciała się przez wyszukiwarki i zastosowała znane sobie sprytne sposoby dowiedzenia się, kto zacz, skąd zacz i przede wszystkim dlaczego zacz – niestety, bezskutecznie. Może Barack Obama w przemówieniu na temat śniegu, który zasypał Waszyngton, przez roztargnienie podał adres zadrzanego bloga? A może nasz adres znalazł się na startowej stronie chińskiego Googla? Nadal więc nie wiemy, ki diabeł, ale cieszymy się i pozdrawiamy :-)

akaJednakowoż nie o tym chciałyśmy się rozwodzić. Rozwieść chcemy się głównie o tym, że wraz z ostatnim dniem stycznia skończył się  w Krakowie Festiwal Zadry. Kilka zdjęć z Festiwalu wisi już na zadrzanej stronie na Facebooku, tu prezentujemy te zdjęcia, których na Facebooku nie ma. Festiwalowy tydzień przypadł (jak raz! akuratnie!) w największe mrozy, jakich najstarsze krakowianki nie pamiętają (patrz zrobione na jednej z ulic zdjęcie z koksownikiem, w którym żarzy się bezpłatny żar), ale mimo to w pierwszy festiwalowy dzień świetnie się w gościnnym Chederze bawiliśmy przy Zadroczytaniu.

koWraz z odczytywanymi utworami mniej lub bardziej literackimi napięcie rosło, rosło i rosło, aż wybuchło w postaci frenetycznych oklasków, kiedy Marcin Wilk przeczytał fragment swojej powieści. W której oczywiście występuje Zadra, a także Staśka i Kryśka. Od tego czasu po ulicach Krakowa zamiast „o rany” lub „ło Jezu kochany” niesie się zaczerpnięte z wilkowej powieści „ja pierdziu, ja pierdziu” (koniecznie z akcentem na ostatnią sylabę). Jak to się mówi, śmiechu było co niemiara. We wtorek z kolei, przy równie głośno trzaskającym mrozie, gdy z braku prądu wsie na północ od Krakowa pogrążąły się smętnie w ciemnościach, w ciepło rozświetlonym Chederze zabrzmiała opowieść o kobiecym jęzku jidysz, a w środę tematem dysput i werbalnych bojów stały się gender studies, ich realia i przyszłość.

radW powietrzu fruwały argumenty i przykłady z Poznania, Krakowa i Katowic (patrz zdjęcie z czterema dyskutantkami), a po zmianie lokalu w pobliskich Les Couleurs uzgadniałyśmy do późnych godzin nocnych, czy zajęcia o antysemityzmie mieszczą się w formule feminist studies. Kto sądzi, że po czwartkowej projekcji filmu Sary Diehl „Abortion Democracy: RPA and Poland” dyskusja toczyła się właśnie o aborcji i demokracji, tkwi w błędzie głęboko po same uszy. Rozmawiałyśmy bowiem nie tylko o tym, co zostało pokazane na filmie, ale także o Spinozie, racjonalizmie i wierze. Pod koniec tygodnia upał, czyli mróz, jakby zelżał, i po ciekawym wieczorze z filmami polskich reżyserek (patrz zdjęcie widowni od tyłu, na pierwszym planie płowa fryzura jednej z uczestniczek spotkania) swoje uroki roztoczył przed nami weekend: w sobotę tłumnie stawiono się na spotkanie z Ingą Iwasiów, a w niedzielę z Bernadettą Darską.

berSpotkania z Ingą Iwasiów i z Bernadettą Darską różniły się pewnym drobnym szczegółem: podczas gdy po spotkaniu do Ingi Iwasiów ustawiła się grupka osób pragnących porozmawiać z nią na osobności, pytania kierowane do Bernadetty Darskiej w czasie spotkania nie chciały się skończyć, a i prowadząca spotkanie, kreśląca niniejszym te słowa drżącą ręką, pozostała z co najmniej kilkoma zanotowanymi na kartce, nieporuszonymi kwestiami, niepocieszona z tego tytułu, lecz i kontenta, że publiczność tak świetnie sobie radziła.

 

in

Festiwal należy już do przeszłości, ja tam byłam, miód i wino piłam, teraz jest koniec i bomba, a kto nie był na Festiwalu ten trąba. Lecz oto bieży już anielica pocieszenia: w ramach tzw. imprez okołomanifowych, w marcu, który zbliża się wielkimi krokami, wasze ulubione feministyczne pismo zaprosi was dla odmiany na ciekawe warsztaty. Tylko nikomu nie mówcie, bo to jeszcze tajemnica.

16:03, pismozadra , spotkania
Link Komentarze (2) »
środa, 20 stycznia 2010
Festiwal Zadry w Krakowie

plaOd najbliższego poniedziałku 25 stycznia do niedzieli 31 stycznia przez cały tydzień będzie trwał w Krakowie Festiwal Zadry, zorganizowany z okazji 10-lecia pisma. Codziennie będzie się coś działo. Spośród wszystkich imprez festiwalowych sześć odbędzie się w Cafe Cheder na Kazimierzu, przy ulicy Józefa 36, a jedna – pokaz filmu „Aborcja i demokracja: Polska i RPA” oraz dyskusja po filmie – w lokalu TIK-u przy Krakowskiej 19, z redakcją Zadry za ścianą. Wstęp na wszystkie imprezy jest oczywiście wolny, a za wsparcie finansowe Festiwalu dziękujemy Global Fund for Women. Zapraszamy serdecznie do udziału w Festiwalu!

 

 

 

 

PROGRAM  FESTIWALU

25-31 stycznia 2010, Kraków

25 stycznia, poniedziałek, godz. 19, Cheder, ul Józefa 36

Spotkanie wokół najnowszej Zadry i Zadroczytanie

W spotkaniu wokół najnowszego, jubileuszowego numeru pisma razem z redakcją udział wezmą także autorki/autorzy Zadry – m.in. Bożena Jawień, Monika Mostowik, Sławomira Walczewska, Anna Marchewka, Monika Świerkosz, Marcin Wilk.

Smakowitym dodatkiem do prezentacji jubileuszowej Zadry będzie Zadroczytanie – czytanie na głos najciekawszych tekstów z dotychczasowych numerów pisma, a także tekstów napisanych specjalnie na Festiwal Zadry. Słuchać i czytać każda/y może – zapraszamy do napisania i przeczytania niedługich tekstów na dowolny feministyczny temat.

Po Zadroczytaniu zapraszamy na lampkę gruzińskiego wina, czyli toast za kolejne 10 lat Zadry i za jej wierne czytelniczki/ów i autorki/ów.

 

26 stycznia, wtorek, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36

Jidysz -  ginący język kobiet?

Egzaminy do Studium Kultury i Języków Żydowskich we Wrocławiu: większość kandydujących wybiera hebrajski jako język, którego chcą się uczyć – język Biblii i współczesnego Izraela. Tylko mała grupka decyduje się na jidysz – język, który dziś UNESCO zalicza do języków ginących, a którym przed wojną mówiła co trzecia osoba w Warszawie i co piąta w Nowym Jorku. Na pytanie „dlaczego jidysz?” coraz częściej pada odpowiedź: „bo interesuje mnie historia kobiet i feminizm”. Budzi to nadzieję, że nurt genderowy w studiach żydowskich, obecny niemal we wszystkich liczących się ośrodkach badawczych na świecie, zacznie się też rozwijać w Polsce i przyczyni się do ocalenia kobiecego dziedzictwa języka jidysz.

O kobiecości języka jidysz opowie dr Joanna Lisek z Zakładu Studiów Żydowskich Uniwersytetu Wrocławskiego.

 

27 stycznia, środa, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36

Czy polski feminizm = akademia?

Czy druga fala polskiego feminizmu z przełomu lat 80. i 90. wypłynęła z uniwersyteckich seminariów? Czy feminizm zawsze jest i będzie w Polsce związany z akademią? Co to jest feminizm akademicki i jakich feminizmów potrzebujemy? Czy studentki/studenci gender studies chodzą na manify czy tylko na f/seminaria? Czy bez genderu nie ma poweru?

W panelu dyskusyjnym wezmą udział: socjolożka dr Beata Kowalska (Uniwersytet Jagielloński), polonistka dr Magdalena Piekara (Uniwersytet Śląski) i literaturoznawczyni dr Agnieszka Gajewska (UAM w Poznaniu).

 

28 stycznia, czwartek, godz. 19, TIK, ul. Krakowska 19

Film "Aborcja i demokracja: Polska i RPA"

Zapraszamy na pokaz filmu dokumentalnego niemieckiej reżyserki Sary Diehl „Abortion Democracy: Poland/ South Africa” (2008). Film opowiada o różnicach między dostępem do legalnej aborcji w Polsce i w RPA: w Polsce prawo aborcyjne jest surowe, ale ogłoszenia oferujące nielegalną aborcję można znaleźć w każdej gazecie. W RPA mimo liberalnego prawa aborcyjnego kobiety mają problem z dostępem do legalnego zabiegu.

W dyskusji po filmie wezmą udział dr Bożena Jawień i Anna Lipowska-Teutsch.

 

29 stycznia, piątek, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36

Nie tylko Matki Polki czyli kobiecość w polskim kinie współczesnym

Filmoznawczyni z Instytutu Sztuk Audiowizualnych UJ i kierowniczka podyplomowych studiów gender studies dr hab. Małgorzata Radkiewicz opowie o sposobach przedstawiania kobiecości przez polskie reżyserki i zaprezentuje fragmenty omawianych filmów (m.in. w reżyserii Magdaleny Łazarkiewicz i Małgorzaty Szumowskiej).

 

30 stycznia, sobota, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36

Smak literatury, dotyk feminizmu

Zapraszamy na spotkanie z Ingą Iwasiów, feministyczną krytyczką literacką i pisarką, profesorką Uniwersytetu Szczecińskiego, autorką m.in. książek: Smaki i dotyki, Rewindykacje. Kobieta czytająca dzisiaj, Gender dla średnio zaawansowanych,  a także powieści Bambino, która znalazła się wśród siedmiu książek nominowanych do literackiej nagrody NIKE.

Spotkanie  poprowadzi redaktorka naczelna Zadry, Beata Kozak

 

31 stycznia, niedziela, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36

Dobra prasa feministek

Zapraszamy na spotkanie z Bernadettą Darską, redaktorką naczelną olsztyńskiego kwartalnika literackiego „Portret”, autorką Czasu fem i Głosów kobiet. W książkach tych autorka obszernie i zajmująco prezentuje i analizuje polskie pisma feministyczne powstałe po roku 1989, a wśród nich jedyne istniejące do dzisiaj i obchodzące swoje 10-lecie. Imię jego – Zadra :-)

Spotkanie poprowadzi redaktorka naczelna Zadry, Beata Kozak.

Wstęp na wszystkie spotkania jest wolny jak ptak :-)

19:18, pismozadra , spotkania
Link Komentarze (2) »
Węgierski kot

Proponowane ulepszenie i dalszy ciąg rymowanki:

Polka, Węgierka – dwie siostrzyce:

mądre głowy, piękne lice.

naPrzystanek autobusowy wcale nie nazywa się po węgiersku keszkemeretek, tylko całkiem inaczej, a keszke to po węgiersku koza. Należy wątpić, czy koza ma coś wspólnego z podróżami autobusem. Autobusy zresztą w miniony weekend w ogóle po Budapeszcie nie jeździły, bo strajkowały. Za to na swoim miejscu były i baseny termalne, i potężne, piękne austrowęgierskie kamienice, i trzy linie budapesztańskiego metra, i inne atrakcje.

koNa szczycie Wzgórza Gellerta, które znajduje się tuż nad Dunajem po stronie pagórkowatej Budy, stoi wielka statua młodej kobiety trzymającej nad głową liść palmowy. W potrójnym wykonaniu widać tę postać także na naklejce za słupa nad Dunajem. Inna migawka z Budapesztu to kot, który brał udział w spotkaniu węgierskich i polskich feministek. Na Węgrzech, jak widać, szanuje się zwierzęta i dopuszcza się je do najważniejszych narad i zebrań. Kot taki przysiada z godnością na brzeżku krzesła (nie ma w zwyczaju rozwalać się po całym krześle jak cham) i z należytą uwagą przysłuchuje się wypowiedziom oraz argumentom dyskutantek, które poruszają się na dwóch tylnych łapach, a nie jak on – na czterech. Być może czasami się nawet taki kot wypowiada, ale niekoniecznie przy cudzoziemkach, więc tym razem milczał. Jakże znaczące było to milczenie.

środa, 13 stycznia 2010
Polka, Węgierka - dwie siostrzenice

dfPolskie Stowarzyszenie Kulturalne Polonia Nova z Budapesztu zaprosiło Sławomirę Walczewską, która opowie o historii ruchu kobiecego w Polsce. Jako autorka „Dam, rycerzy i feministek” dobrze się w tej dziedzinie orientuje :-), a ponieważ wieść o tym dotarła także nad Dunaj, więc budapesztańskie łaźnie termalne, restauracje z gulaszem, papryką i tokajem oraz ludzie tańczący czardasza zapragnęli dowiedzieć się więcej o polskich emancypantkach. Węgrze, Węgierko, mówisz – masz. 15 stycznia na Uniwersytecie Otwartym Eötvös Loránd Tudományegyetem (ELTE) słuchacze i słuchaczki dowiedzą się czegoś także o Zadrze. W końcu 10 lat to sędziwy wiek jak na feministyczne pismo :-)

Podobno przystanek autobusowy to po węgiersku keszkemeretetek. Między budapesztańskimi keszkemeretetkami kursują autobusy ikarusy, których w Polsce już raczej nie ma. Śnieg w Budapeszcie już stopniał, zasp nie uświadczysz, a temperatura wynosi ok. 6 stopni powyżej zera. Jedziemy do tropikalnego kraju, z bikini i klapkami za pazuchą kożucha :-)

czwartek, 07 stycznia 2010
Przyszło do Zadry z Zanzibaru

Z Zanzibaru nadeszła do „Zadry” kartka pocztowa. Zanzibar to wyspa na Oceanie Indyskim, należąca do Tanzanii. Tanzania to kraj we wschodniej Afryce. (Oczywiście, wszyscy świetnie to wiemy, a te wiadomości są tylko kurtuazyjnym i zbytecznym wstępem.) Na Zanzibarze mieszka czytelniczka, prenumeratorka i jednocześnie jedna z autorek tekstów do Zadry, Ewa Chylak-Wińska (patrz dział bloga „autorki Zadry w sieci”). I właśnie od Ewy przyszła do Zadry gratulacyjna pocztówka z tropikalnym obrazkiem.

zanLeżała sobie wśród druków, pism i różnych przesyłek w naszej skrytce pocztowej, w małym urzędzie pocztowym przy niewielkiej krakowskiej ulicy, zasypanej śniegiem po pachy. Wyciągnęło się ten tropik spośród pism i przesyłek, i omal nie zostało się obaloną Zanzibarem na ubłocone pocztowe kafelki podłogowe. Bo tu błoto pośniegowe i koleiny, a tam upały i czarnoskórzy mężczyźni wciągają żagle na maszt. Tu mozolne dni posylwestrowe, a tam ukosem nakreślone życzenia dla Zadry. Tu dłubanina, a stamtąd poklepanie po plecach.

zanziWięc czy można się nie ucieszyć, nie poczuć miło i nie wzruszyć? Nie można, jak babcie nasze kochamy, nie można. Dlatego cieszymy się, jest nam miło i wzruszamy się na tej poczcie, na jej zabłoconej podłodze, z perspektywą brnięcia w pośniegowym, posylwestrowym błocie do redakcji. Nawet to błoto wydaje nam się teraz dziwnym trafem jakieś jakby przyjemniejsze. Wręcz całkiem fajne to błotko jest, a jaki ma piękny kolor i jak dziarsko się przez nie brnie:-)

poniedziałek, 28 grudnia 2009
O Zadrze na Witrynie Czasopism

Może czas już wygrzebać się spod zwałów podchoinkowych prezentów i wrócić do rzeczywistości? Która nas nie rozpieszcza. Ale Zadrę i owszem. Dopieszczono nas jeszcze przed świętami, kiedy to na początku grudnia na stronie Witryny Czasopism ukazał się tekst Marty Lupy o najnowszym numerze Zadry, zatytułowany „Herstories”. Swoją porcję recenzenckich głasków dostają w nim Katarzyna Jakubowska za tekst o tureckim feminizmie, Ala Kusiak-Brownstein za opowieść o prezentowaniu feminizmu osobom starszym na Uniwersytecie Trzeciego Wieku w prowincjonalnym miasteczku, Monika Świerkosz za krytykę książki Debory Tannen o matkach i córkach, oraz – last but not least –  Matka Bolka wraz ze swoim przymrużonym okiem. Wymienione zawodniczki proszone są o wystąpienie i udanie się uroczystym krokiem w kierunku podium, na którym odbędą się stosowne klepnięcia po plecach, uściski i niekończące się całusy w odsłonięte miejsca. A w Nowym Roku poprosimy o kolejne przyjemności, najlepiej w ilości 365, dwa razy dziennie.

środa, 23 grudnia 2009
Zdrowych i wesołych

madPrzy pomocy tego arcynarodowego obrazka miła redakcja pragnie życzyć Wam zdrowych i wesołych - czegokolwiek. Nie wszyscy obchodzą Boże Narodzenie, nie wszyscy Chanukę, nie wszyscy są ateist/k/ami czy agnostyczkami, ale zdrowo i wesoło raczej wszyscy lubią mieć. Więc miejmy. A obrazek jest arcynarodowy dlatego, że po pierwsze święty Mikołaj wystepuje przecież w mundurku bardzo polskim: na biało i czerwono. A oczka ma niebieskie. Po drugie, na załączonym obrazku, autorstwa czeskiego przeciwnika kultu Santa Clausa (www.anty-santa.cz), smarkatego Mikołaja w charakterze Panajezuska trzyma przy piersi młoda Matka Boska, czyli Madonna, czyli Maryja Królowa Polski. Brakuje tylko budynku Sejmu i Jasnej Góry w tle. Więc nad tą polskością św. Mikołaja należałoby się z należytą zadumą pochylić -  głęboko, "czapką do ziemi, po polsku", po  naszemu, po robotniczemu ;-)

wtorek, 22 grudnia 2009
Jak język nami mówi

Dyskusja po pokazie filmu „Podziemne państwo kobiet” pokazała „kilka rzeczy co nienowe”. Nienowe jest to, że na feministyczny film o aborcji przychodzą osoby, którym trudno jest ze sobą dyskutować, bo raczej się w wielu sprawach ze sobą zgadzają. Nienowa jest też trudność z wystawieniem nosa poza własne podwórko, czyli poza duże miasto (Warszawa), w którego szarych blokach obskurni ginekolodzy robią aborcje młodym dziewczynom. Dyskutanci i dyskutantki doceniali odwagę dziewczyn, które opowiadały w filmie o swoich aborcjach (reżyserki pokazywały tylko fragmenty ich twarzy). Wszyscy chyba zgadzali się co do tego, że zabrakło w filmie relacji kobiet/dziewczyn z niewielkiego miasta czy miasteczka, nie mówiąc już o wsi. W pewnym miasteczku piękny samochód miejscowego ginekologa ozdobił któregoś razu wydrapany gwoździem napis: „Nie drzyj tak z tych babów, ch…ju”. Co nam to mówi? Że aborcje na polskiej prowincji są drogie i że to wcale ale to wcale nie podoba się „sprawcom ciąż”. Analizując dalej przekaz wydrapany gwoździem, można zauważyć niepokojące obarczanie kobiet („babów) kosztami aborcji. Czyżby na prowincji kobiety były jedynymi odpowiedzialnymi za swoje ciąże i za aborcje?

Jedynymi osobami w filmie „Podziemne państwo kobiet”, które mówiły o aborcji otwartym tekstem, wprost, bez używania pokrętnego języka a la pro-life, były feministki Wanda Nowicka z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Ewa Dąbrowska-Szulc z Pro Feminy i kobieta określona na filmie jako Teresa. No i oczywiście występująca także w filmie Rebecca Gomperts z załogi statku "Langenort". Było to jak ożywczy powiew. Nie mówiły o „dokonaniu” lub „przeprowadzeniu” aborcji, za to określały ją wprost: „usunąć” lub „przerwać ciążę”. Mimo że od wielu lat mówi się o przegranej przez feministki bitwie o język, którym określa się aborcję (cywilizacja życia kontra cywilizacja śmierci, życie nienarodzone/poczęte kontra zarodek, dziecko kontra płód), dziewczyny opowiadające o swoich aborcjach i związanych z nimi przejściach używają bezrefleksyjnie języka, który symbolicznie spycha je do podziemia. Takiego języka używało też wiele spośród rozmawiających o tym w Młynku osób. Trudno o lepszy przykład na to, jak język mówi nami – a nie my językiem.

18:59, pismozadra , spotkania
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5