Dokładnie 10 lat temu, w letnim numerze Zadry w roku 2001, ukazała się recenzja z fascynującej książki Piąty, święty żywioł. Jej autorką jest Starhawk – współczesna czarownica, szamanka, światowej sławy pisarka, aktywistka, nauczycielka i przywódczyni duchowa. Tak przedstawiają Starhawk osoby, które zaprosiły ją w tym roku do Polski na wykład i warsztaty. Zadra z przyjemnością objęła to wydarzenie matronatem. Zapraszamy i zachęcamy!
Podwójną Zadrę – numer wiosenny i letni – będzie można kupić w Empikach i w salonach prasowych Kolportera od 3 sierpnia, a może nawet parę godzin wcześniej. (Szukajcie na dolnych półkach w dziale z prasą kobiecą, obok magazynów o pielęgnacji paznokci i fryzur :-))
Najnowszy numer otwierają teksty z Festiwalu Zadry, w czasie którego świętowaliśmy 10 lat pisma: m.in. dyskusja o kondycji polskich gender studies, rozmowa o feministycznej prasie i literaturze. Czy postulat zapłaty dla kobiet pracujących na rzecz swojej rodziny w domu to feministyczny krok naprzód czy wstecz? Czy dziwi nas, że w Szwajcarii przeciwko budowaniu minaretów głosowało wiele kobiet i feministek? Jak wyglądają najnowsze antyaborcyjne manipulacje w Polsce? Dlaczego na świecie trwa moda na patriarchalne bajki o wampirach? Czy to prawda, że Warmia jest kobietą, a cytologia prowadzi do zapłodnienia? Jeśli chcecie poznać odpowiedzi na te intrygujące pytania, przeczytajcie najnowszą Zadrę. 122 strony feministycznych tekstów to odświeżająca, a może nawet wybuchowa porcja czytania na resztę lata. Zapraszamy!
(A co do zaległości blogowych - obiecuje się, że się wszystko z dużą nawiązką nadrobi.)
W dziesiątym numerze Zadry, w roku 2002, ukazała sie rozmowa Beaty Kozak w Izabelą Jarugą-Nowacką, pełnomocniczką rządu do spraw równego statusu kobiet i mężczyzn. Przypominamy tę rozmowę osiem lat później, po tragicznej śmierci Izabeli Jarugi-Nowackiej w katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. Wywiad mozna przeczytać tutaj.
Izabela Jaruga-Nowacka w czasie konferencji Fundacji Kobiecej eFKa o udziale kobiet w polityce i życiu publicznym. Urząd Wojewódzki w Krakowie, rok 2002
Izabela Jaruga-Nowacka w redakcji Zadry, Kraków 2002
Najpierw był Szczecin i spotkanie o Zadrze w piwnicy Teatru Kana. W przeddzień tego spotkania redakcji nie udało się dostać biletów na „Utwór o matce i ojczyźnie” Bożeny Umińskiej, który grano po Wielkanocy na scenie Malarni w szczecińskim Teatrze Współczesnym. W Malarni jest tylko 60 krzeseł, więc trzeba było obejść się smakiem. Bilety były, owszem, ale akurat na ten dzień i godzinę, kiedy miało się zacząć spotkanie z Zadrą – a przecież nie wypadało wywiesić w piwnicy Kany kartki „z powodu wizyty w teatrze redakcja pozdrawia i do następnego razu”. Tak więc zadrzane spotkanie i spektakl „Utwór…” odbywały się tego wieczoru jednocześnie. Między szczecińskimi Wałami Chrobrego a Teatrem Kana wiały silne feministyczne wiatry :-) (Przy okazji polecam blog Ingi Iwasiów na stronie www.ingaiwasiow.pl, na którym jest wpis m.in. o szczecińskim spotkaniu z Zadrą.)
W poznańskiej ksiegarni Bookarest było jak w 22. wieku: szkło, światło, biel, nowoczesność w domu i zagrodzie, szare fotele – kosmos po prostu. Spotkanie trwało i trwało, podobnie pytania o Zadrę i odpowiedzi na nie, Stary Browar zabrał się już do zamykania swoich wrót, klienci i klientki dawno już zjedli na kolację ostatnie pyry i zakopali się w swoich domach pod puchowymi kołdrami, a grupa feministek i feministów wciąż jeszcze gadała, gadała i gadała. Z braku dopływu świeżego powietrza i z obawy przed zemdleniem jakoś w końcu udało się spotkanie zakończyć – w przeciwnym razie siedzielibyśmy tam wszyscy jeszcze dzisiaj :-)
Zielona Góra jest miastem przyjaźnie nastawionym do przyjezdnych, co widać było od razu na parkingu w centrum miasta: „pszpanią, pani nie kupuje biletu, po szesnastej jest za darmo, no nie?” – taka pomocną wskazówką przywitała Zadrę grupa młodych miejscowych meneli, ratując redakcję przed stratą ładnych kilku złotych. (Dziękujemy!) Spotkanie o Zadrze w galerii o swojskiej nazwie „U Jadźki” przerodziło się w bardzo ciekawą i ożywioną rozmowę o feminizmie w Polsce, o byciu feministką, o radzeniu sobie z uprzedzeniami wobec feministek.
A na drugi dzień rano na ekranie telewizora, który wisiał na ścianie w hotelowej recepcji, pojawił się pasek ze słowami „katastrofa prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem”. Razem z recepcjonistką żartowałyśmy z telewizji, że taka niekonkretna i że ciekawe z jakiego to kraju ten samolot, bo przecież prezydentów jest wielu, mniej więcej tylu ile jest krajów na świecie. Nie przyszło nam do głowy, że może chodzić o lecący do Katynia samolot z prezydentem i jego żoną, pełen posłów i posłanek. Jakoś tak jest, że świadomie czy podświadomie odsuwamy od siebie najgorszą wersję wydarzeń.
Alina Doboszewska, bardzo ale to bardzo stała współpracowniczka redakcji, pofrunęła do Islandii, żeby pracować tam przy szkoleniu SOHO w ramach programu Młodzież w Działaniu, Akcja 2 – Wolontariat Europejski. Europejska wolontariacka młodzież miała tam ręce pełne roboty, i między innymi przedstawiała swoje kraje przy pomocy typowych dla nich produktów narodowych. Jak widać na załączonym obrazku, oprócz typowo polskich produktów takich, jak oscypek, krówki (fachowym okiem redakcja widzi, że wyłożono nie ciągutki, lecz krówki kruche, brawo!), żubrówka oraz obrazek Krakowa z dorożką – na polskim stole narodowym J króluje także feministyczne pismo Zadra, a obok niego ulotka na temat wydanej przez eFKę książki Bożeny Umińskiej „Barykady”, ulotka i CD o Akademii Przedsiębiorczości eFKi, broszura projektu „Polki w Sejmie” i broszura o Wen Do.
Oj, wolontariacka młodzież europejska musiała być w kompletnym szoku, kiedy legło w gruzach jej mylne wyobrażenie o Polsce jako kraju papieża, homofobicznych katolików i ogólnego ciemnogrodu. A tu przeciez, jak okiem sięgnąć, feminizm, feminizm i jeszcze raz feminizm rozciąga się od horyzontu po horyzont :-)
Kraków to piękne miasto, Rzym też, Paryż też ma parę plusów, ale Szczecin to już zdecydowanie nie wypadł sroce spod ogona. Miasto to ma kilka placów, od których ulice odchodzą promieniście jak aureola, jest w nim mnóstwo zieleni i szerokie ulice, Zamek Książąt Pomorskich wygląda z daleka jak tort z zakrętasami z bitej śmietany. Te oraz inne powody skłoniły redakcję Zadry do przejechania się kilka kilometrów(dokładnie trochę ponad 600) do Szczecina i spotkania się ze szczecińskimi czytelni/cz/kami na poniemieckim, prapiastowskim ;-) gruncie. Na spotkanie z Zadrą, którą będzie reprezentować jej redaktorka naczelna Beata Kozak, zapraszamy 7 kwietnia w środę w Piwnicy Teatru Kana przy Placu Piotra i Pawła 4/5, o godzinie 19. Jego temat to „Dobra prasa feministek”, a spotkanie poprowadzi współpracowniczka Zadry, dr hab. Agata Zawiszewska. Do rozmowy o feministycznej i genderowej publicystyce i o znaczeniu pisania i publikowania feministycznych tekstów zapraszamy wszystkich, którzy interesują się feminizmem i gender – studentki i studentów Koła Naukowego Gender, czytelniczki i czytelników Zadry, autorów i autorki zadrzanych tekstów.
Spotkanie z Zadrą będzie jednym ze spotkań w ramach Festiwalu Zadry, który wspiera finansowo Global Fund for Women. Kolejne zadrzane spotkanie odbędzie się na 90% w Poznaniu. Niedługo damy znać, co i jak.
Redakcja nie może się oprzeć pokusie opublikowania na zadrzanym blogu zdjęcia, które robi furorę wśród znajomych i nieznajomych Facebooku. Nic to zdjęcie nie ma wspólnego z redakcyjnymi pracami nad nowym numerem Zadry, z zamawianiem tekstów itp. - nie jest to nawet aluzja, że pracy mamy tyle, co te sarny śniegu na łące. Ale meteopat/k/ami jesteśmy wszyscy, więc powyższy wiosenny obrazek jak najbardziej nas dotyczy.
Już jutro - kalendarzowa. A dziś w Krakowie 14 stopni, tym razem powyżej zera.
Jesteśmy jak zawsze otwarte na współpracę i zapraszamy do pisania do Zadry i przysyłania swoich tekstów.
Deadline do najbliższego numeru to połowa kwietnia, ale zachęcamy bardzo do przysyłania propozycji tekstu jak najwcześniej, tak żeby można je było omówić i uzgodnić temat. Prosimy przysyłać teksty na adres: zadra@efka.org.pl
Oto kilka podpowiedzi co do tego, jak można redakcję uszczęśliwić:
Akceptujemy do druku teksty, w których z perspektywy feministycznej opisane, skomentowane czy przeanalizowane są sprawy dotyczące kobiet, feminizmu, zagadnień gender (płci kulturowej) w kulturze, polityce, życiu społecznym itp. Najciekawsze jest dla nas to, co dzieje się w Polsce, ale także sprawy kobiet na świecie pojawiają się ostatnio w Zadrze coraz częściej.
W każdym numerze pisma można przeczytać artykuły stałych publicystek/ów Zadry, ale z wielką przyjemnością publikujemy też nadesłane teksty, które spełniają wymogi publikacji. Ponieważ Zadra nie jest pismem akademickim, nie publikujemy prac seminaryjnych, magisterskich czy doktorskich, ani ich fragmentów – chyba że tekst jest bardzo ciekawy i napisany językiem lekkim i przystępnym.
Jakie teksty redakcja lubi?
interesujące
krytyczne
odkrywcze
napisane w nerwach i z gniewem
napisane ze stoickim spokojem
napisane zrozumiałym językiem
nie za długie (max. 27 000 znaków ze spacjami)
nie za krótkie (min. 4500 znaków ze spacjami)
Co tekst idealny powinien mieć?
niedługi, zgrabny tytuł
niedługie, zgrabne śródtytuły
2-4 zdania notki biograficznej autora/autorki pod tekstem
powiew mądrości ;-)
humor i luz (bardzo mile widziane)
zdjęcia lub inne ilustracje do artykułu (to nie wymóg, ale redakcja to bardzo ceni)
Czego redakcja nie drukuje?
bibliografii
przypisów
wierszy i opowiadań
żywotów świętych
tekstów pełnych zrzędzenia, narzekania i bezsilności
(Redakcja dostaje także dreszczy na plecach na widok i na dźwięk słowa „wszak”, ale radzi sobie z tym, zamieniając w Wordzie to ohydne słówko na zwyczajne „przecież”. Wszak na wszystko są sposoby ;-))
Nie dajcie się zniechęcić tymi wysokimi wymaganiami :-) Bardzo serdecznie zapraszamy do przysyłania tekstów. Autorki i autorzy zadrzanych tekstów mają zapewniony egzemplarz autorski pisma, nie mówiąc o satysfakcji i szacunku wśród ludzi i potomnych :-)
W związku z pewną dyskusją na liście Gender Ania Kohli, współpracowniczka Zadry i autorka „Trzech kolorów Bogini”, zapragnęła pokazać wszystkim zdjęcie Matki Natury. Ponieważ jednak lista Gender odrzuca załączniki (już tak ma, co poradzisz człowiecze), uzgodniłyśmy, że piękny obrazek Matki Natury zawiśnie na blogu Zadry. A oto on, wraz z fragmentem maila Ani Kohli:
„Nie mogę się oprzeć, żeby nie posłać wam fotografii, którą zrobiłam w Portovenere, w Ligurii. Rzeźba nazywa się "Matka Natura". Tak, zdecydowanie Matka Natura powinna wziąć się za siebie, pobiegać trochę i zrzucić parę kilo :-) Ale nie byłaby wtedy taka fascynująca, no nie?
Te wszystkie dyskutantki, które groziły innym, "zapuszczonym", że mąż je opuści, mogę zapewnić, że nieskazitelne ciała, lotne umysły, wdzięk, talenty łóżkowe oraz kulinarne – nie są gwarancją przeciwko zdradzie ukochanego. Takie głupie to życie jest właśnie. Lepiej sobie wcześniej zdać sobie z tego sprawę, żeby potem nie przeżywać stanu totalnego oszołomienia i nierozumienia świata oraz męskich preferencji. Gdybym dostała złotówkę za każdą zdradę męża, w środkowej Europie chociażby, z kobietą mniej atrakcyjną od żony, to bym była miliarderką :-)
A potem ząb czasu i tak wgryzie się w idealne ciała i niestety jedyne co z nas zostanie to to, co mamy między uszami :-). Do wszystkich młodych kobiet, które katują się brakiem perfekcji: jesteście wspaniałe, zrelaksujcie się, więcej godności, mniej stresu.