|
Ostatnie notki
Zakładki:
Autorki Zadry w sieci
Czasopisma
Feministyczne blogi
Matronaty Zadry
Wspierają Zadrę
Wydaje Zadrę
|
poniedziałek, 08 lutego 2010
I po balu, panno lalu
7 Lutego Dniem Wchodzenia na Blog Zadry? Statystyki bloga zdradzają kilkunastokrotny wzrost odwiedzin na zadrzanym blogu. Redakcja przeleciała się przez wyszukiwarki i zastosowała znane sobie sprytne sposoby dowiedzenia się, kto zacz, skąd zacz i przede wszystkim dlaczego zacz – niestety, bezskutecznie. Może Barack Obama w przemówieniu na temat śniegu, który zasypał Waszyngton, przez roztargnienie podał adres zadrzanego bloga? A może nasz adres znalazł się na startowej stronie chińskiego Googla? Nadal więc nie wiemy, ki diabeł, ale cieszymy się i pozdrawiamy :-)
Festiwal należy już do przeszłości, ja tam byłam, miód i wino piłam, teraz jest koniec i bomba, a kto nie był na Festiwalu ten trąba. Lecz oto bieży już anielica pocieszenia: w ramach tzw. imprez okołomanifowych, w marcu, który zbliża się wielkimi krokami, wasze ulubione feministyczne pismo zaprosi was dla odmiany na ciekawe warsztaty. Tylko nikomu nie mówcie, bo to jeszcze tajemnica.
środa, 20 stycznia 2010
Festiwal Zadry w Krakowie
PROGRAM FESTIWALU 25-31 stycznia 2010, Kraków
25 stycznia, poniedziałek, godz. 19, Cheder, ul Józefa 36
Spotkanie wokół najnowszej Zadry i Zadroczytanie
W spotkaniu wokół najnowszego, jubileuszowego numeru pisma razem z redakcją udział wezmą także autorki/autorzy Zadry – m.in. Bożena Jawień, Monika Mostowik, Sławomira Walczewska, Anna Marchewka, Monika Świerkosz, Marcin Wilk.
Smakowitym dodatkiem do prezentacji jubileuszowej Zadry będzie Zadroczytanie – czytanie na głos najciekawszych tekstów z dotychczasowych numerów pisma, a także tekstów napisanych specjalnie na Festiwal Zadry. Słuchać i czytać każda/y może – zapraszamy do napisania i przeczytania niedługich tekstów na dowolny feministyczny temat.
Po Zadroczytaniu zapraszamy na lampkę gruzińskiego wina, czyli toast za kolejne 10 lat Zadry i za jej wierne czytelniczki/ów i autorki/ów.
26 stycznia, wtorek, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36
Jidysz - ginący język kobiet?
Egzaminy do Studium Kultury i Języków Żydowskich we Wrocławiu: większość kandydujących wybiera hebrajski jako język, którego chcą się uczyć – język Biblii i współczesnego Izraela. Tylko mała grupka decyduje się na jidysz – język, który dziś UNESCO zalicza do języków ginących, a którym przed wojną mówiła co trzecia osoba w Warszawie i co piąta w Nowym Jorku. Na pytanie „dlaczego jidysz?” coraz częściej pada odpowiedź: „bo interesuje mnie historia kobiet i feminizm”. Budzi to nadzieję, że nurt genderowy w studiach żydowskich, obecny niemal we wszystkich liczących się ośrodkach badawczych na świecie, zacznie się też rozwijać w Polsce i przyczyni się do ocalenia kobiecego dziedzictwa języka jidysz.
O kobiecości języka jidysz opowie dr Joanna Lisek z Zakładu Studiów Żydowskich Uniwersytetu Wrocławskiego.
27 stycznia, środa, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36
Czy polski feminizm = akademia?
Czy druga fala polskiego feminizmu z przełomu lat 80. i 90. wypłynęła z uniwersyteckich seminariów? Czy feminizm zawsze jest i będzie w Polsce związany z akademią? Co to jest feminizm akademicki i jakich feminizmów potrzebujemy? Czy studentki/studenci gender studies chodzą na manify czy tylko na f/seminaria? Czy bez genderu nie ma poweru?
W panelu dyskusyjnym wezmą udział: socjolożka dr Beata Kowalska (Uniwersytet Jagielloński), polonistka dr Magdalena Piekara (Uniwersytet Śląski) i literaturoznawczyni dr Agnieszka Gajewska (UAM w Poznaniu).
28 stycznia, czwartek, godz. 19, TIK, ul. Krakowska 19
Film "Aborcja i demokracja: Polska i RPA"
Zapraszamy na pokaz filmu dokumentalnego niemieckiej reżyserki Sary Diehl „Abortion Democracy: Poland/ South Africa” (2008). Film opowiada o różnicach między dostępem do legalnej aborcji w Polsce i w RPA: w Polsce prawo aborcyjne jest surowe, ale ogłoszenia oferujące nielegalną aborcję można znaleźć w każdej gazecie. W RPA mimo liberalnego prawa aborcyjnego kobiety mają problem z dostępem do legalnego zabiegu.
W dyskusji po filmie wezmą udział dr Bożena Jawień i Anna Lipowska-Teutsch.
29 stycznia, piątek, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36
Nie tylko Matki Polki czyli kobiecość w polskim kinie współczesnym
Filmoznawczyni z Instytutu Sztuk Audiowizualnych UJ i kierowniczka podyplomowych studiów gender studies dr hab. Małgorzata Radkiewicz opowie o sposobach przedstawiania kobiecości przez polskie reżyserki i zaprezentuje fragmenty omawianych filmów (m.in. w reżyserii Magdaleny Łazarkiewicz i Małgorzaty Szumowskiej).
30 stycznia, sobota, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36
Smak literatury, dotyk feminizmu
Zapraszamy na spotkanie z Ingą Iwasiów, feministyczną krytyczką literacką i pisarką, profesorką Uniwersytetu Szczecińskiego, autorką m.in. książek: Smaki i dotyki, Rewindykacje. Kobieta czytająca dzisiaj, Gender dla średnio zaawansowanych, a także powieści Bambino, która znalazła się wśród siedmiu książek nominowanych do literackiej nagrody NIKE.
Spotkanie poprowadzi redaktorka naczelna Zadry, Beata Kozak
31 stycznia, niedziela, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36
Dobra prasa feministek Zapraszamy na spotkanie z Bernadettą Darską, redaktorką naczelną olsztyńskiego kwartalnika literackiego „Portret”, autorką Czasu fem i Głosów kobiet. W książkach tych autorka obszernie i zajmująco prezentuje i analizuje polskie pisma feministyczne powstałe po roku 1989, a wśród nich jedyne istniejące do dzisiaj i obchodzące swoje 10-lecie. Imię jego – Zadra :-)
Spotkanie poprowadzi redaktorka naczelna Zadry, Beata Kozak.
Wstęp na wszystkie spotkania jest wolny jak ptak :-) Węgierski kot
Proponowane ulepszenie i dalszy ciąg rymowanki:
Polka, Węgierka – dwie siostrzyce:
mądre głowy, piękne lice.
środa, 13 stycznia 2010
Polka, Węgierka - dwie siostrzenice
Podobno przystanek autobusowy to po węgiersku keszkemeretetek. Między budapesztańskimi keszkemeretetkami kursują autobusy ikarusy, których w Polsce już raczej nie ma. Śnieg w Budapeszcie już stopniał, zasp nie uświadczysz, a temperatura wynosi ok. 6 stopni powyżej zera. Jedziemy do tropikalnego kraju, z bikini i klapkami za pazuchą kożucha :-)
czwartek, 07 stycznia 2010
Przyszło do Zadry z Zanzibaru
Z Zanzibaru nadeszła do „Zadry” kartka pocztowa. Zanzibar to wyspa na Oceanie Indyskim, należąca do Tanzanii. Tanzania to kraj we wschodniej Afryce. (Oczywiście, wszyscy świetnie to wiemy, a te wiadomości są tylko kurtuazyjnym i zbytecznym wstępem.) Na Zanzibarze mieszka czytelniczka, prenumeratorka i jednocześnie jedna z autorek tekstów do Zadry, Ewa Chylak-Wińska (patrz dział bloga „autorki Zadry w sieci”). I właśnie od Ewy przyszła do Zadry gratulacyjna pocztówka z tropikalnym obrazkiem.
poniedziałek, 28 grudnia 2009
O Zadrze na Witrynie Czasopism
Może czas już wygrzebać się spod zwałów podchoinkowych prezentów i wrócić do rzeczywistości? Która nas nie rozpieszcza. Ale Zadrę i owszem. Dopieszczono nas jeszcze przed świętami, kiedy to na początku grudnia na stronie Witryny Czasopism ukazał się tekst Marty Lupy o najnowszym numerze Zadry, zatytułowany „Herstories”. Swoją porcję recenzenckich głasków dostają w nim Katarzyna Jakubowska za tekst o tureckim feminizmie, Ala Kusiak-Brownstein za opowieść o prezentowaniu feminizmu osobom starszym na Uniwersytecie Trzeciego Wieku w prowincjonalnym miasteczku, Monika Świerkosz za krytykę książki Debory Tannen o matkach i córkach, oraz – last but not least – Matka Bolka wraz ze swoim przymrużonym okiem. Wymienione zawodniczki proszone są o wystąpienie i udanie się uroczystym krokiem w kierunku podium, na którym odbędą się stosowne klepnięcia po plecach, uściski i niekończące się całusy w odsłonięte miejsca. A w Nowym Roku poprosimy o kolejne przyjemności, najlepiej w ilości 365, dwa razy dziennie.
środa, 23 grudnia 2009
Zdrowych i wesołych
wtorek, 22 grudnia 2009
Jak język nami mówi
Dyskusja po pokazie filmu „Podziemne państwo kobiet” pokazała „kilka rzeczy co nienowe”. Nienowe jest to, że na feministyczny film o aborcji przychodzą osoby, którym trudno jest ze sobą dyskutować, bo raczej się w wielu sprawach ze sobą zgadzają. Nienowa jest też trudność z wystawieniem nosa poza własne podwórko, czyli poza duże miasto (Warszawa), w którego szarych blokach obskurni ginekolodzy robią aborcje młodym dziewczynom. Dyskutanci i dyskutantki doceniali odwagę dziewczyn, które opowiadały w filmie o swoich aborcjach (reżyserki pokazywały tylko fragmenty ich twarzy). Wszyscy chyba zgadzali się co do tego, że zabrakło w filmie relacji kobiet/dziewczyn z niewielkiego miasta czy miasteczka, nie mówiąc już o wsi. W pewnym miasteczku piękny samochód miejscowego ginekologa ozdobił któregoś razu wydrapany gwoździem napis: „Nie drzyj tak z tych babów, ch…ju”. Co nam to mówi? Że aborcje na polskiej prowincji są drogie i że to wcale ale to wcale nie podoba się „sprawcom ciąż”. Analizując dalej przekaz wydrapany gwoździem, można zauważyć niepokojące obarczanie kobiet („babów) kosztami aborcji. Czyżby na prowincji kobiety były jedynymi odpowiedzialnymi za swoje ciąże i za aborcje?
Jedynymi osobami w filmie „Podziemne państwo kobiet”, które mówiły o aborcji otwartym tekstem, wprost, bez używania pokrętnego języka a la pro-life, były feministki Wanda Nowicka z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Ewa Dąbrowska-Szulc z Pro Feminy i kobieta określona na filmie jako Teresa. No i oczywiście występująca także w filmie Rebecca Gomperts z załogi statku "Langenort". Było to jak ożywczy powiew. Nie mówiły o „dokonaniu” lub „przeprowadzeniu” aborcji, za to określały ją wprost: „usunąć” lub „przerwać ciążę”. Mimo że od wielu lat mówi się o przegranej przez feministki bitwie o język, którym określa się aborcję (cywilizacja życia kontra cywilizacja śmierci, życie nienarodzone/poczęte kontra zarodek, dziecko kontra płód), dziewczyny opowiadające o swoich aborcjach i związanych z nimi przejściach używają bezrefleksyjnie języka, który symbolicznie spycha je do podziemia. Takiego języka używało też wiele spośród rozmawiających o tym w Młynku osób. Trudno o lepszy przykład na to, jak język mówi nami – a nie my językiem.
wtorek, 15 grudnia 2009
Dyskusja o filmie "Podziemne państwo kobiet"
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Mimo mrozu rośnie nam
Tymczasem ze świata rozliczeń, marketingów i handlowców docierają do nas w ten mroźny grudniowy dzień (minus jeden! skandal!) wieści, które rozgrzewają nam serca: poprzedni numer Zadry, ten z kobietą i kamerą, sprzedał się w ilości o ok. 130 egzemplarzy większej niż dotychczasowe numery. Czyżby miały na to wpływ półnagie uda widniejącej na okładce kamerzystki? ;-) A może gwiazdy i planety zmieniły swój układ i dzięki temu naród rzucił się zbiorowo do Empików i księgarń, żądny feministycznych treści? A może wśród personelu Empików ukrywają się osoby o poglądach radykalnie feministycznych, stanowczo genderowych, może są wśród nich nawet zaprzysięgłe kłirowczynie i zdeklarowani odmieńcy, którzy feminizmem i genderem nie gardzą aż tak bardzo, żeby nie wyeksponować Zadry zaraz przy wejściu do sklepu? A może po kilkanaście albo kilkadziesiąt egzemplarzy pisma wykupują z Empików ponurzy prawicowcy, którzy tym samym chcą pozbawić ludność dostępu do wywrotowych feministycznych idei, a potem karmią Zadrą zsypy i śmietniki. Brrr, dreszcz grozy przebiega nam po zgrabnych plecach, a zaraz za nim biegnie drugi dreszcz – tym razem z powodu mrozu (wspomniane minus jeden) w Krakowie. |