Redakcja nie może się oprzeć pokusie opublikowania na zadrzanym blogu zdjęcia, które robi furorę wśród znajomych i nieznajomych Facebooku. Nic to zdjęcie nie ma wspólnego z redakcyjnymi pracami nad nowym numerem Zadry, z zamawianiem tekstów itp. - nie jest to nawet aluzja, że pracy mamy tyle, co te sarny śniegu na łące. Ale meteopat/k/ami jesteśmy wszyscy, więc powyższy wiosenny obrazek jak najbardziej nas dotyczy.
Już jutro - kalendarzowa. A dziś w Krakowie 14 stopni, tym razem powyżej zera.
Jesteśmy jak zawsze otwarte na współpracę i zapraszamy do pisania do Zadry i przysyłania swoich tekstów.
Deadline do najbliższego numeru to połowa kwietnia, ale zachęcamy bardzo do przysyłania propozycji tekstu jak najwcześniej, tak żeby można je było omówić i uzgodnić temat. Prosimy przysyłać teksty na adres: zadra@efka.org.pl
Oto kilka podpowiedzi co do tego, jak można redakcję uszczęśliwić:
Akceptujemy do druku teksty, w których z perspektywy feministycznej opisane, skomentowane czy przeanalizowane są sprawy dotyczące kobiet, feminizmu, zagadnień gender (płci kulturowej) w kulturze, polityce, życiu społecznym itp. Najciekawsze jest dla nas to, co dzieje się w Polsce, ale także sprawy kobiet na świecie pojawiają się ostatnio w Zadrze coraz częściej.
W każdym numerze pisma można przeczytać artykuły stałych publicystek/ów Zadry, ale z wielką przyjemnością publikujemy też nadesłane teksty, które spełniają wymogi publikacji. Ponieważ Zadra nie jest pismem akademickim, nie publikujemy prac seminaryjnych, magisterskich czy doktorskich, ani ich fragmentów – chyba że tekst jest bardzo ciekawy i napisany językiem lekkim i przystępnym.
Jakie teksty redakcja lubi?
interesujące
krytyczne
odkrywcze
napisane w nerwach i z gniewem
napisane ze stoickim spokojem
napisane zrozumiałym językiem
nie za długie (max. 27 000 znaków ze spacjami)
nie za krótkie (min. 4500 znaków ze spacjami)
Co tekst idealny powinien mieć?
niedługi, zgrabny tytuł
niedługie, zgrabne śródtytuły
2-4 zdania notki biograficznej autora/autorki pod tekstem
powiew mądrości ;-)
humor i luz (bardzo mile widziane)
zdjęcia lub inne ilustracje do artykułu (to nie wymóg, ale redakcja to bardzo ceni)
Czego redakcja nie drukuje?
bibliografii
przypisów
wierszy i opowiadań
żywotów świętych
tekstów pełnych zrzędzenia, narzekania i bezsilności
(Redakcja dostaje także dreszczy na plecach na widok i na dźwięk słowa „wszak”, ale radzi sobie z tym, zamieniając w Wordzie to ohydne słówko na zwyczajne „przecież”. Wszak na wszystko są sposoby ;-))
Nie dajcie się zniechęcić tymi wysokimi wymaganiami :-) Bardzo serdecznie zapraszamy do przysyłania tekstów. Autorki i autorzy zadrzanych tekstów mają zapewniony egzemplarz autorski pisma, nie mówiąc o satysfakcji i szacunku wśród ludzi i potomnych :-)
W związku z pewną dyskusją na liście Gender Ania Kohli, współpracowniczka Zadry i autorka „Trzech kolorów Bogini”, zapragnęła pokazać wszystkim zdjęcie Matki Natury. Ponieważ jednak lista Gender odrzuca załączniki (już tak ma, co poradzisz człowiecze), uzgodniłyśmy, że piękny obrazek Matki Natury zawiśnie na blogu Zadry. A oto on, wraz z fragmentem maila Ani Kohli:
„Nie mogę się oprzeć, żeby nie posłać wam fotografii, którą zrobiłam w Portovenere, w Ligurii. Rzeźba nazywa się "Matka Natura". Tak, zdecydowanie Matka Natura powinna wziąć się za siebie, pobiegać trochę i zrzucić parę kilo :-) Ale nie byłaby wtedy taka fascynująca, no nie?
Te wszystkie dyskutantki, które groziły innym, "zapuszczonym", że mąż je opuści, mogę zapewnić, że nieskazitelne ciała, lotne umysły, wdzięk, talenty łóżkowe oraz kulinarne – nie są gwarancją przeciwko zdradzie ukochanego. Takie głupie to życie jest właśnie. Lepiej sobie wcześniej zdać sobie z tego sprawę, żeby potem nie przeżywać stanu totalnego oszołomienia i nierozumienia świata oraz męskich preferencji. Gdybym dostała złotówkę za każdą zdradę męża, w środkowej Europie chociażby, z kobietą mniej atrakcyjną od żony, to bym była miliarderką :-)
A potem ząb czasu i tak wgryzie się w idealne ciała i niestety jedyne co z nas zostanie to to, co mamy między uszami :-). Do wszystkich młodych kobiet, które katują się brakiem perfekcji: jesteście wspaniałe, zrelaksujcie się, więcej godności, mniej stresu.
Nie chodzi oczywiście o warsztaty stolarskie ani samochodowe, chociaż może i na nie przyjdzie kiedyś pora. Każda prawdziwa kobieta marzy przecież skrycie o tym, żeby móc sobie kiedyś samodzielnie wymienić szczęki hamulcowe, przyheblować coś albo ociosać wedle własnego uznania. Na razie jednak zapraszamy na warsztaty jeszcze nie tak bardzo rękodzielnicze: pierwszy to warsztat psychologiczno-biograficzny, a drugi - krytycznego pisania.
Przeskoczyłam mur Warsztat o transformacji Trzydzieści lat temu zaczęła się w Polsce transformacja ustrojowa. Jej symbolem jest Lech Wałęsa, przeskakujący przez mur strajkującej stoczni. Przemiany, które wówczas się rozpoczęły, miały swoje dobre i złe strony. W trakcie naszego warsztatu zajmiemy się tym, co się udało i co nas wzmocniło. Warsztat połączy trening asertywności i poznawanie najnowszej historii poprzez biografie uczestniczek warsztatu. Pomoże uczestniczkom rozpoznać ich własną siłę i zdolność do przeskakiwania różnych symbolicznych murów, pokonywania przeszkód, przeciwstawiania się stereotypom, dyskryminacji i marginalizacji. Pokaże, jak można przeskakiwać mury zarówno w znaczeniu społecznym, jak i osobistym. Warsztat poprowadzą dr Sławomira Walczewska i psycholożka Katarzyna Starowicz Termin: 13-14 marca 2010 Miejsce: eFKa, Kraków, ul. Krakowska 19 Zgłoszenia (do 10 marca): zadra@efka.org.pl lub telefonicznie: 782 45 42 38 Kij w szprychy seksizmu Warsztat krytycznego pisania Czytasz prasę, oglądasz telewizję, słuchasz radia, widzisz reklamy na billboardach i ciągle natykasz się na seksizm, dyskryminację kobiet, sprzedawanie towarów przy pomocy kobiecego ciała. Jeśli masz dosyć irytacji, bezsilności i chciałabyś nauczyć się skutecznego reagowania na seksizm w sferze publicznej – naucz się wkładać skutecznie kij w szprychy seksizmu. Zapraszamy na warsztat krytycznego, interwencyjnego pisania, w czasie którego poznamy, poćwiczymy i zastosujemy m.in. takie formy interwencji, jak listy do redakcji, akcje protestacyjne, najnowsze formy nacisku, protestu i wyrażania opinii. Warsztat poprowadzi Beata Kozak, redaktorka naczelna Zadry. Termin: 20-21 marca 2010 Miejsce: eFKa, Kraków, ul. Krakowska 19 Zgłoszenia (do 18 marca) – zadra@efka.org.pl lub telefonicznie: 782 45 42 38 Opłata za udział w warsztacie "Przeskoczylam mur" wynosi 60 zł (studentki i osoby niezatrudnione 30 zl), a w warsztacie krytycznego pisania - 40 zł (studentki i osoby niezatrudnione 20 zł). Warsztaty są dotowane przez Global Fund for Women.
Z Walentynkami jako ze świętem zakochanych kojarzona jest oczywiście kobieta, mimo że powinno się z nimi kojarzyć raczej komercję i handel, którego patronem jest Merkury. Oficjalnie jest za to święto odpowiedzialny niejaki św. Walenty, wymyślony chyba na wydziale zarządzania zyskiem którejś z akademii ekonomicznych świata tego. Walentyna Tierieszkowa, radziecka kosmonautka, raczej nie miała z tym nic wspólnego, a innej Walentyny nie znamy. W centrum tego sztucznego święta znajduje się serce, więc jedna z fanek Zadry zaproponowała, żeby przekształcić ten dzień w święto międzyludzkiej życzliwości (patrz strona Zadry na Facebooku). Można by też zwrócić w ten dzień uwagę na zagadnienia kardiologiczne, prowadzić akcje bezpłatnych badań serca i informowania o profilaktyce chorób wieńcowych (że jak nie zadbasz o serce, to rodzina będzie miała wydatek na wieniec). Możliwości jest wiele, ale lobby kwiaciarsko-maskotkowe protestowałoby zapewne, że też musi z czegoś żyć, a 14 lutego to dla nich tłusty kąsek.
Tak czy inaczej, redakcja Zadry przyciska wszystkie osoby czytające Zadrę do swego redakcyjnego serca i życzy wam dużo miłości.
7 Lutego Dniem Wchodzenia na Blog Zadry? Statystyki bloga zdradzają kilkunastokrotny wzrost odwiedzin na zadrzanym blogu. Redakcja przeleciała się przez wyszukiwarki i zastosowała znane sobie sprytne sposoby dowiedzenia się, kto zacz, skąd zacz i przede wszystkim dlaczego zacz – niestety, bezskutecznie. Może Barack Obama w przemówieniu na temat śniegu, który zasypał Waszyngton, przez roztargnienie podał adres zadrzanego bloga? A może nasz adres znalazł się na startowej stronie chińskiego Googla? Nadal więc nie wiemy, ki diabeł, ale cieszymy się i pozdrawiamy :-)
Jednakowoż nie o tym chciałyśmy się rozwodzić. Rozwieść chcemy się głównie o tym, że wraz z ostatnim dniem stycznia skończył się w Krakowie Festiwal Zadry. Kilka zdjęć z Festiwalu wisi już na zadrzanej stronie na Facebooku, tu prezentujemy te zdjęcia, których na Facebooku nie ma. Festiwalowy tydzień przypadł (jak raz! akuratnie!) w największe mrozy, jakich najstarsze krakowianki nie pamiętają (patrz zrobione na jednej z ulic zdjęcie z koksownikiem, w którym żarzy się bezpłatny żar), ale mimo to w pierwszy festiwalowy dzień świetnie się w gościnnym Chederze bawiliśmy przy Zadroczytaniu.
Wraz z odczytywanymi utworami mniej lub bardziej literackimi napięcie rosło, rosło i rosło, aż wybuchło w postaci frenetycznych oklasków, kiedy Marcin Wilk przeczytał fragment swojej powieści. W której oczywiście występuje Zadra, a także Staśka i Kryśka. Od tego czasu po ulicach Krakowa zamiast „o rany” lub „ło Jezu kochany” niesie się zaczerpnięte z wilkowej powieści „ja pierdziu, ja pierdziu” (koniecznie z akcentem na ostatnią sylabę). Jak to się mówi, śmiechu było co niemiara. We wtorek z kolei, przy równie głośno trzaskającym mrozie, gdy z braku prądu wsie na północ od Krakowa pogrążąły się smętnie w ciemnościach, w ciepło rozświetlonym Chederze zabrzmiała opowieść o kobiecym jęzku jidysz, a w środę tematem dysput i werbalnych bojów stały się gender studies, ich realia i przyszłość.
W powietrzu fruwały argumenty i przykłady z Poznania, Krakowa i Katowic (patrz zdjęcie z czterema dyskutantkami), a po zmianie lokalu w pobliskich Les Couleurs uzgadniałyśmy do późnych godzin nocnych, czy zajęcia o antysemityzmie mieszczą się w formule feminist studies. Kto sądzi, że po czwartkowej projekcji filmu Sary Diehl „Abortion Democracy: RPA and Poland” dyskusja toczyła się właśnie o aborcji i demokracji, tkwi w błędzie głęboko po same uszy. Rozmawiałyśmy bowiem nie tylko o tym, co zostało pokazane na filmie, ale także o Spinozie, racjonalizmie i wierze. Pod koniec tygodnia upał, czyli mróz, jakby zelżał, i po ciekawym wieczorze z filmami polskich reżyserek (patrz zdjęcie widowni od tyłu, na pierwszym planie płowa fryzura jednej z uczestniczek spotkania) swoje uroki roztoczył przed nami weekend: w sobotę tłumnie stawiono się na spotkanie z Ingą Iwasiów, a w niedzielę z Bernadettą Darską.
Spotkania z Ingą Iwasiów i z Bernadettą Darską różniły się pewnym drobnym szczegółem: podczas gdy po spotkaniu do Ingi Iwasiów ustawiła się grupka osób pragnących porozmawiać z nią na osobności, pytania kierowane do Bernadetty Darskiej w czasie spotkania nie chciały się skończyć, a i prowadząca spotkanie, kreśląca niniejszym te słowa drżącą ręką, pozostała z co najmniej kilkoma zanotowanymi na kartce, nieporuszonymi kwestiami, niepocieszona z tego tytułu, lecz i kontenta, że publiczność tak świetnie sobie radziła.
Festiwal należy już do przeszłości, ja tam byłam, miód i wino piłam, teraz jest koniec i bomba, a kto nie był na Festiwalu ten trąba. Lecz oto bieży już anielica pocieszenia: w ramach tzw. imprez okołomanifowych, w marcu, który zbliża się wielkimi krokami, wasze ulubione feministyczne pismo zaprosi was dla odmiany na ciekawe warsztaty. Tylko nikomu nie mówcie, bo to jeszcze tajemnica.
Od najbliższego poniedziałku 25 stycznia do niedzieli 31 stycznia przez cały tydzień będzie trwał w Krakowie Festiwal Zadry, zorganizowany z okazji 10-lecia pisma. Codziennie będzie się coś działo. Spośród wszystkich imprez festiwalowych sześć odbędzie się w Cafe Cheder na Kazimierzu, przy ulicy Józefa 36, a jedna – pokaz filmu „Aborcja i demokracja: Polska i RPA” oraz dyskusja po filmie – w lokalu TIK-u przy Krakowskiej 19, z redakcją Zadry za ścianą. Wstęp na wszystkie imprezy jest oczywiście wolny, a za wsparcie finansowe Festiwalu dziękujemy Global Fund for Women. Zapraszamy serdecznie do udziału w Festiwalu!
PROGRAM FESTIWALU
25-31 stycznia 2010, Kraków
25 stycznia, poniedziałek, godz. 19, Cheder, ul Józefa 36
Spotkanie wokół najnowszej Zadry i Zadroczytanie
W spotkaniu wokół najnowszego, jubileuszowego numeru pisma razem z redakcją udział wezmą także autorki/autorzy Zadry – m.in. Bożena Jawień, Monika Mostowik, Sławomira Walczewska, Anna Marchewka, Monika Świerkosz, Marcin Wilk.
Smakowitym dodatkiem do prezentacji jubileuszowej Zadry będzie Zadroczytanie – czytanie na głos najciekawszych tekstów z dotychczasowych numerów pisma, a także tekstów napisanych specjalnie na Festiwal Zadry. Słuchać i czytać każda/y może – zapraszamy do napisania i przeczytania niedługich tekstów na dowolny feministyczny temat.
Po Zadroczytaniu zapraszamy na lampkę gruzińskiego wina, czyli toast za kolejne 10 lat Zadry i za jej wierne czytelniczki/ów i autorki/ów.
26 stycznia, wtorek, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36
Jidysz - ginący język kobiet?
Egzaminy do Studium Kultury i Języków Żydowskich we Wrocławiu: większość kandydujących wybiera hebrajski jako język, którego chcą się uczyć – język Biblii i współczesnego Izraela. Tylko mała grupka decyduje się na jidysz – język, który dziś UNESCO zalicza do języków ginących, a którym przed wojną mówiła co trzecia osoba w Warszawie i co piąta w Nowym Jorku. Na pytanie „dlaczego jidysz?” coraz częściej pada odpowiedź: „bo interesuje mnie historia kobiet i feminizm”. Budzi to nadzieję, że nurt genderowy w studiach żydowskich, obecny niemal we wszystkich liczących się ośrodkach badawczych na świecie, zacznie się też rozwijać w Polsce i przyczyni się do ocalenia kobiecego dziedzictwa języka jidysz.
O kobiecości języka jidysz opowie dr Joanna Lisek z Zakładu Studiów Żydowskich Uniwersytetu Wrocławskiego.
27 stycznia, środa, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36
Czy polski feminizm = akademia?
Czy druga fala polskiego feminizmu z przełomu lat 80. i 90. wypłynęła z uniwersyteckich seminariów? Czy feminizm zawsze jest i będzie w Polsce związany z akademią? Co to jest feminizm akademicki i jakich feminizmów potrzebujemy? Czy studentki/studenci gender studies chodzą na manify czy tylko na f/seminaria? Czy bez genderu nie ma poweru?
W panelu dyskusyjnym wezmą udział: socjolożka dr Beata Kowalska (Uniwersytet Jagielloński), polonistka dr Magdalena Piekara (Uniwersytet Śląski) i literaturoznawczyni dr Agnieszka Gajewska (UAM w Poznaniu).
28 stycznia, czwartek, godz. 19, TIK, ul. Krakowska 19
Film "Aborcja i demokracja: Polska i RPA"
Zapraszamy na pokaz filmu dokumentalnego niemieckiej reżyserki Sary Diehl „Abortion Democracy: Poland/ South Africa” (2008). Film opowiada o różnicach między dostępem do legalnej aborcji w Polsce i w RPA: w Polsce prawo aborcyjne jest surowe, ale ogłoszenia oferujące nielegalną aborcję można znaleźć w każdej gazecie. W RPA mimo liberalnego prawa aborcyjnego kobiety mają problem z dostępem do legalnego zabiegu.
W dyskusji po filmie wezmą udział dr Bożena Jawień i Anna Lipowska-Teutsch.
29 stycznia, piątek, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36
Nie tylko Matki Polki czyli kobiecość w polskim kinie współczesnym
Filmoznawczyni z Instytutu Sztuk Audiowizualnych UJ i kierowniczka podyplomowych studiów gender studies dr hab. Małgorzata Radkiewicz opowie o sposobach przedstawiania kobiecości przez polskie reżyserki i zaprezentuje fragmenty omawianych filmów (m.in. w reżyserii Magdaleny Łazarkiewicz i Małgorzaty Szumowskiej).
30 stycznia, sobota, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36
Smak literatury, dotyk feminizmu
Zapraszamy na spotkanie z Ingą Iwasiów, feministyczną krytyczką literacką i pisarką, profesorką Uniwersytetu Szczecińskiego, autorką m.in. książek: Smaki i dotyki, Rewindykacje. Kobieta czytająca dzisiaj, Gender dla średnio zaawansowanych, a także powieści Bambino, która znalazła się wśród siedmiu książek nominowanych do literackiej nagrody NIKE.
Spotkanie poprowadzi redaktorka naczelna Zadry, Beata Kozak
31 stycznia, niedziela, godz. 19, Cheder, ul. Józefa 36
Dobra prasa feministek
Zapraszamy na spotkanie z Bernadettą Darską, redaktorką naczelną olsztyńskiego kwartalnika literackiego „Portret”, autorką Czasu fem i Głosów kobiet. W książkach tych autorka obszernie i zajmująco prezentuje i analizuje polskie pisma feministyczne powstałe po roku 1989, a wśród nich jedyne istniejące do dzisiaj i obchodzące swoje 10-lecie. Imię jego – Zadra :-)
Spotkanie poprowadzi redaktorka naczelna Zadry, Beata Kozak.
Wstęp na wszystkie spotkania jest wolny jak ptak :-)
Przystanek autobusowy wcale nie nazywa się po węgiersku keszkemeretek, tylko całkiem inaczej, a keszke to po węgiersku koza. Należy wątpić, czy koza ma coś wspólnego z podróżami autobusem. Autobusy zresztą w miniony weekend w ogóle po Budapeszcie nie jeździły, bo strajkowały. Za to na swoim miejscu były i baseny termalne, i potężne, piękne austrowęgierskie kamienice, i trzy linie budapesztańskiego metra, i inne atrakcje.
Na szczycie Wzgórza Gellerta, które znajduje się tuż nad Dunajem po stronie pagórkowatej Budy, stoi wielka statua młodej kobiety trzymającej nad głową liść palmowy. W potrójnym wykonaniu widać tę postać także na naklejce za słupa nad Dunajem. Inna migawka z Budapesztu to kot, który brał udział w spotkaniu węgierskich i polskich feministek. Na Węgrzech, jak widać, szanuje się zwierzęta i dopuszcza się je do najważniejszych narad i zebrań. Kot taki przysiada z godnością na brzeżku krzesła (nie ma w zwyczaju rozwalać się po całym krześle jak cham) i z należytą uwagą przysłuchuje się wypowiedziom oraz argumentom dyskutantek, które poruszają się na dwóch tylnych łapach, a nie jak on – na czterech. Być może czasami się nawet taki kot wypowiada, ale niekoniecznie przy cudzoziemkach, więc tym razem milczał. Jakże znaczące było to milczenie.
Polskie Stowarzyszenie Kulturalne Polonia Nova z Budapesztu zaprosiło Sławomirę Walczewską, która opowie o historii ruchu kobiecego w Polsce. Jako autorka „Dam, rycerzy i feministek” dobrze się w tej dziedzinie orientuje :-), a ponieważ wieść o tym dotarła także nad Dunaj, więc budapesztańskie łaźnie termalne, restauracje z gulaszem, papryką i tokajem oraz ludzie tańczący czardasza zapragnęli dowiedzieć się więcej o polskich emancypantkach. Węgrze, Węgierko, mówisz – masz. 15 stycznia na Uniwersytecie Otwartym Eötvös Loránd Tudományegyetem (ELTE) słuchacze i słuchaczki dowiedzą się czegoś także o Zadrze. W końcu 10 lat to sędziwy wiek jak na feministyczne pismo :-)
Podobno przystanek autobusowy to po węgiersku keszkemeretetek. Między budapesztańskimi keszkemeretetkami kursują autobusy ikarusy, których w Polsce już raczej nie ma. Śnieg w Budapeszcie już stopniał, zasp nie uświadczysz, a temperatura wynosi ok. 6 stopni powyżej zera. Jedziemy do tropikalnego kraju, z bikini i klapkami za pazuchą kożucha :-)
Z Zanzibaru nadeszła do „Zadry” kartka pocztowa. Zanzibar to wyspa na Oceanie Indyskim, należąca do Tanzanii. Tanzania to kraj we wschodniej Afryce. (Oczywiście, wszyscy świetnie to wiemy, a te wiadomości są tylko kurtuazyjnym i zbytecznym wstępem.) Na Zanzibarze mieszka czytelniczka, prenumeratorka i jednocześnie jedna z autorek tekstów do Zadry, Ewa Chylak-Wińska (patrz dział bloga „autorki Zadry w sieci”). I właśnie od Ewy przyszła do Zadry gratulacyjna pocztówka z tropikalnym obrazkiem.
Leżała sobie wśród druków, pism i różnych przesyłek w naszej skrytce pocztowej, w małym urzędzie pocztowym przy niewielkiej krakowskiej ulicy, zasypanej śniegiem po pachy. Wyciągnęło się ten tropik spośród pism i przesyłek, i omal nie zostało się obaloną Zanzibarem na ubłocone pocztowe kafelki podłogowe. Bo tu błoto pośniegowe i koleiny, a tam upały i czarnoskórzy mężczyźni wciągają żagle na maszt. Tu mozolne dni posylwestrowe, a tam ukosem nakreślone życzenia dla Zadry. Tu dłubanina, a stamtąd poklepanie po plecach.
Więc czy można się nie ucieszyć, nie poczuć miło i nie wzruszyć? Nie można, jak babcie nasze kochamy, nie można. Dlatego cieszymy się, jest nam miło i wzruszamy się na tej poczcie, na jej zabłoconej podłodze, z perspektywą brnięcia w pośniegowym, posylwestrowym błocie do redakcji. Nawet to błoto wydaje nam się teraz dziwnym trafem jakieś jakby przyjemniejsze. Wręcz całkiem fajne to błotko jest, a jaki ma piękny kolor i jak dziarsko się przez nie brnie:-)