stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
I po balu, panno lalu

7 Lutego Dniem Wchodzenia na Blog Zadry? Statystyki bloga zdradzają kilkunastokrotny wzrost odwiedzin na zadrzanym blogu. Redakcja przeleciała się przez wyszukiwarki i zastosowała znane sobie sprytne sposoby dowiedzenia się, kto zacz, skąd zacz i przede wszystkim dlaczego zacz – niestety, bezskutecznie. Może Barack Obama w przemówieniu na temat śniegu, który zasypał Waszyngton, przez roztargnienie podał adres zadrzanego bloga? A może nasz adres znalazł się na startowej stronie chińskiego Googla? Nadal więc nie wiemy, ki diabeł, ale cieszymy się i pozdrawiamy :-)

akaJednakowoż nie o tym chciałyśmy się rozwodzić. Rozwieść chcemy się głównie o tym, że wraz z ostatnim dniem stycznia skończył się  w Krakowie Festiwal Zadry. Kilka zdjęć z Festiwalu wisi już na zadrzanej stronie na Facebooku, tu prezentujemy te zdjęcia, których na Facebooku nie ma. Festiwalowy tydzień przypadł (jak raz! akuratnie!) w największe mrozy, jakich najstarsze krakowianki nie pamiętają (patrz zrobione na jednej z ulic zdjęcie z koksownikiem, w którym żarzy się bezpłatny żar), ale mimo to w pierwszy festiwalowy dzień świetnie się w gościnnym Chederze bawiliśmy przy Zadroczytaniu.

koWraz z odczytywanymi utworami mniej lub bardziej literackimi napięcie rosło, rosło i rosło, aż wybuchło w postaci frenetycznych oklasków, kiedy Marcin Wilk przeczytał fragment swojej powieści. W której oczywiście występuje Zadra, a także Staśka i Kryśka. Od tego czasu po ulicach Krakowa zamiast „o rany” lub „ło Jezu kochany” niesie się zaczerpnięte z wilkowej powieści „ja pierdziu, ja pierdziu” (koniecznie z akcentem na ostatnią sylabę). Jak to się mówi, śmiechu było co niemiara. We wtorek z kolei, przy równie głośno trzaskającym mrozie, gdy z braku prądu wsie na północ od Krakowa pogrążąły się smętnie w ciemnościach, w ciepło rozświetlonym Chederze zabrzmiała opowieść o kobiecym jęzku jidysz, a w środę tematem dysput i werbalnych bojów stały się gender studies, ich realia i przyszłość.

radW powietrzu fruwały argumenty i przykłady z Poznania, Krakowa i Katowic (patrz zdjęcie z czterema dyskutantkami), a po zmianie lokalu w pobliskich Les Couleurs uzgadniałyśmy do późnych godzin nocnych, czy zajęcia o antysemityzmie mieszczą się w formule feminist studies. Kto sądzi, że po czwartkowej projekcji filmu Sary Diehl „Abortion Democracy: RPA and Poland” dyskusja toczyła się właśnie o aborcji i demokracji, tkwi w błędzie głęboko po same uszy. Rozmawiałyśmy bowiem nie tylko o tym, co zostało pokazane na filmie, ale także o Spinozie, racjonalizmie i wierze. Pod koniec tygodnia upał, czyli mróz, jakby zelżał, i po ciekawym wieczorze z filmami polskich reżyserek (patrz zdjęcie widowni od tyłu, na pierwszym planie płowa fryzura jednej z uczestniczek spotkania) swoje uroki roztoczył przed nami weekend: w sobotę tłumnie stawiono się na spotkanie z Ingą Iwasiów, a w niedzielę z Bernadettą Darską.

berSpotkania z Ingą Iwasiów i z Bernadettą Darską różniły się pewnym drobnym szczegółem: podczas gdy po spotkaniu do Ingi Iwasiów ustawiła się grupka osób pragnących porozmawiać z nią na osobności, pytania kierowane do Bernadetty Darskiej w czasie spotkania nie chciały się skończyć, a i prowadząca spotkanie, kreśląca niniejszym te słowa drżącą ręką, pozostała z co najmniej kilkoma zanotowanymi na kartce, nieporuszonymi kwestiami, niepocieszona z tego tytułu, lecz i kontenta, że publiczność tak świetnie sobie radziła.

 

in

Festiwal należy już do przeszłości, ja tam byłam, miód i wino piłam, teraz jest koniec i bomba, a kto nie był na Festiwalu ten trąba. Lecz oto bieży już anielica pocieszenia: w ramach tzw. imprez okołomanifowych, w marcu, który zbliża się wielkimi krokami, wasze ulubione feministyczne pismo zaprosi was dla odmiany na ciekawe warsztaty. Tylko nikomu nie mówcie, bo to jeszcze tajemnica.

poniedziałek, 08 lutego 2010, pismozadra

Polecane wpisy

  • Szczecin, Poznań, Zielona Góra

    Najpierw był Szczecin i spotkanie o Zadrze w piwnicy Teatru Kana. W przeddzień tego spotkania redakcji nie udało się dostać biletów na „Utwór o matce i oj

  • Zadra w Szczecinie

    Kraków to piękne miasto, Rzym też, Paryż też ma parę plusów, ale Szczecin to już zdecydowanie nie wypadł sroce spod ogona. Miasto to ma kilka placów, od których

  • Jak język nami mówi

    Dyskusja po pokazie filmu „Podziemne państwo kobiet” pokazała „kilka rzeczy co nienowe”. Nienowe jest to, że na feministyczny film o abo

Komentarze
2010/02/08 16:21:14
A ja tam byłam, miód i wino piłam :)
-
2010/02/11 16:03:33
A więc nie jesteś trąbą :-)